Małopolskie: Gródek nad Dunajcem i Rożnów 25 stycznia 2026
: 26 sty 2026, o 12:20
Wycieczka ponad północnym brzegiem Jeziora Rożnowskiego, zbiornika na Dunajcu powstałego w latach II Rzeczpospolitej a napełnionego już w latach 40-tych za niemieckiej okupacji. Do dzisiaj jest to ważna elektrownia wodna i fragment kaskady Dunajca.
Na miejsce docieram przez Tarnów korzystając z autobusu PKP do Nowego Sącza. W Krakowie dzień mglisty, ale na miejscu całkiem fajne słoneczko. Jezioro Rożnowskie całkowicie zamarznięte przynajmniej na tym fragmencie.
Na tafli w kilku miejscach wędkarze łowiący ryby w przeręblach.
Samo miasteczko Gródek takie trochę nijakie. W zasadzie poza główną drogą nie ma tam jakichś wybitnych ulic, nie mówiąc już o placach.
Ślisko na zlodzonych chodnikach, często lepiej chodzić krawędzią jezdni. Plaża na cyplu dostępna. Było tam trochę spacerowiczów z psami. Naprzeciwko wybrzeża wznosi się zalesiona wysepka tzw. Małpia Wyspa nazywana też Grodziskiem.
Kiedyś było to izolowane wzgórze z zamkiem na szczycie. Dziś ruin nie widać, a sama wyspa jest zamkniętym rezerwatem przyrody z zakazem wstępu. Podobno gnieżdżą się tam orły. Nawet z daleka stanowi charakterystyczny punkt topograficzny miejscowości.
Okrążam północno-wschodnią zatokę i przechodzę do Bartkowej.
Nad jeziorem jest rodzaj parku, plaży. Chociaż dostęp do wody jest tam raczej ograniczony (wysoki murowany próg nad samą wodą) to w lecie pewnie jest to miejsce do opalania się. Są też dwa drewniane obiekty które w sezonie chyba służą jako przebieralnie. Bo raczej chyba nie jako osłonięte ubikacje. Sama ubikacja mieści się w murowanym budyneczku ale o tej porze roku jest zamknięta. Cena też dość szalona - 5 zł za wstęp.
Do Rożnowa idę wzdłuż szlaku niebieskiego który wspina się na wzgórza po północnej stronie zalewu. Z kilku miejsc ładne widoki.
Droga przecina czynne osuwisko. Potem biegnie fragmentem lasu do wsi Wiesiółka.
Ostatecznie schodzi już wzdłuż głównej drogi do Rożnowa.
Na wzgórzu przy skrzyżowaniu dróg mamy drewniany kościół parafialny.
W jego otoczeniu galeria rzeźb tzw. ścieżki maryjne.
Niestety o tej porze roku miejsce zupełnie nie odśnieżone, więc podszedłem tylko do najbliższych drewnianych rzeźb.
Rzut beretem od skrzyżowania znajdują się ruiny dawnego zamku Rożenów usytuowanego na wąskiej skalnej ostrodze tuż nad obecnym jeziorem.
Zamek ten przez jakiś czas był siedzibą znanego rycerza Zawiszy Czarnego.
Dziś to tylko kikuty murów.
Droga w tym kierunku biegnie dalej na koronę tamy. Sama zapora jest niestety niedostępna dla publiczności. To część elektrowni. Można ewentualnie przejść się promenadą wzdłuż brzegów jeziora.
Wracam w kierunku Rożnowa. W centrum wsi na szerokim błoniu znajduje się dość oryginalna forteca z czasów nowożytnych tzw. beluard. To rodzaj niskiej baszty nakrytej płaskim dachem z otworami strzelniczymi.
Połączona jest murem oporowym z dość zrujnowanym budynkiem bramnym.
Miała stanowić część fortecy wystawionej tu przez Jana Amora Tarnowskiego po klęsce Węgrów pod Mohaczem, gdy istniała obawa ataków tureckich od południa. Niestety do wewnątrz obecnie nie da się wejść. Podobnie jak do dworu Stadnickich, który jest w rękach prywatnych. Trochę błąkam się po terasie Dunajca nim znajduję właściwą drogę biegnącą do pieszej kładki zawieszonej nad Dunajcem.
Na tym odcinku rzeka jest bez lodu i pływa na niej wiele łabędzi i kaczek.
Szlak niebieski biegnie dalej na pasmo wzgórz okalające Jezioro Rożnowskie od zachodu. Można nim wędrować aż na Just. W tym krótkim dniu to jednak za daleko. Odbijam asfaltową drogą schodzącą z ładnymi widokami do wsi Witowice Dolne.
Ponad boiskiem miejscowego klubu kolejny szlachecki dworek.
Przekraczam most na Łososinie i trafiam na przystanek przy ruchliwej trasie Brzesko-Nowy Sącz dokładnie w momencie gdy podjeżdża autobus.
Tak to ja mogę podróżować.