W legendarnych Lipinach nie byłem, ale słyszałem / czytałem różne cuda. Chropaczów też miał szemraną opinię. W śródmieściu Świon też sporo zaułków, a familokowa zabudowa może powodować dreszczyk.
W Chorzowie "bandycką" reputacją szczyci się Batory (na południe od dworca). No i Cwajka ma też dość ciężki klimat (tam jest muzeum hutnictwa).
Bytom cały uchodzi(ł) za niebezpieczny. Najbardziej Szombierki, Bobrek ale też Rozbark i Śródmieście. Szwendając się w zeszłym roku po mieście natrafiałem na specyficzne sytuacje, które dla miejscowych były całkowicie naturalne. Typu rzucanie kamykami w auta przez - prawdopodobnie - naćpanego typa.
W Katowicach - Załęże i Szopienice. W Szopienicach miałem onegdaj przesiadki, gdy pomieszkiwałem w Częstochowie - przy familokach zawsze kręciła się sympatyczna grupka, no i te napisy powitalne: "niebać was, gorole, i waszą pier... Polskę".
Nikisz stał się modny w ostatnich latach, ale tam też pomieszkuje specyficzna, hermetyczna społeczność, która wcześniej nie była przyzwyczajona do widoku "obcych".
Ruda Śląska - Ruda I, zwłaszcza na północ od torów. Gdy na Ślunsku widzę ulicę "Szczęść Boże", to baczniej się rozglądam wokół
W Zabrzu złą reputacją cieszy(ła) się cygańska enklawa na Buchenwaldczyków.
W Mysłowicach Rymera przy dworcu. Najbardziej "miejskie" osiedle, a zarazem odcięte torami od "świata" (ergo: centrum miasta, też niezbyt przyjaznego). Generalnie Mysłowice są moim faworytem w kategorii miasto szczerzące kły.
Jeśli chodzi o Zagłębie - najbardziej zdegradowany jest Będzin i tam też jest sporo rozmaitego menelstwa. Sosnowiec, wiadomo, stan umysłu, ale jakoś nigdy mocniej nie wgryzałem się w to miasto.
Daję w nawias czas przeszły, bo i czasy się mocno zmieniły, a obicie komuś mordy już przestało być super popularną i atrakcyjną rozrywką. A gdybym miał wskazać najbardziej menelski rejon GŚ, to wskazałbym... Śląsk Opolski.