
Forum "Turystycznie" - najciekawsze forum turystyczne w sieci! Już od ponad 15 lat!
Serbia - Kosowo
Serbia - Kosowo
Może ktoś z Was odwiedził te kraje?
Jak wygląda tam sprawa turystyki?
Noclegi, podróżowanie ... może macie jakieś rady?
Jak wygląda tam sprawa turystyki?
Noclegi, podróżowanie ... może macie jakieś rady?
Re: Serbia - Kosowo
Znajomy który bywał w tamtych stronach poradził mi, że jeśli chcesz zwiedzać oba te kraje to lepiej wjeżdżać z Serbii do Kosowa niż odwrotnie. Jeśli przyjechałaś do Kosowa z innego kraju niż Serbia a potem chcesz przekroczyć granicę kosowsko-serbską możesz mieć problemy. Serbowie traktują Kosowo jako część swojego terytorium i nie respektują pieczątek kosowskich. W takim wypadku patrol będzie cię uznawać za osobę, która nielegalnie przekroczyła granicę serbską. :evil:
Nie byłem wszędzie, ale mam to na uwadze
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
Re: Serbia - Kosowo
wróciłam...i teraz chętnie podzielę się paroma wiadomościami o tych krajach. Wybierając się na Bałkany korzystałam z przewodnika Bezdroża 2011, który okazał się w większości nieaktualny.
Otrzymałam również informację o tym, że granicę można przekraczać tylko z północy, ponieważ jak wjeżdża się do kraju Kosowskiego od strony Albanii i Macedonii przez Kosowo do Serbii,jest to traktowane jak nielegalne przekroczenie granicy. Obalam tę informację. Nie miałam żadnego problemu z mężem na granicy. Bez problemu przekroczyliśmy granicę od strony południowej.
Kosowo - państwo bardzo podzielone. Chociaż media nic nie mówią, tam na Bałkanach wciąż tyka "bomba zegarowa".
Będąc w Albanii przyczepiliśmy sobie na motocykl flagę Albańska. Gdy dotarliśmy do Macedonii, ludzie których poznaliśmy powiedzieli nam abyśmy lepiej zakryli tę flagę czymś bo możemy mieć problem z Kosowie, nie mówiąc już nawet o Serbii. Jak powiedzieli tak zrobiliśmy.
Po przekroczeniu granicy Macedońsko - Kosowniej znaleźliśmy się na wielkim placu budowy. Nie ma ślady po wojnie, wszędzie budują się nowe domu, hotele, restauracje. W Kosowie było najlepsze jedzenie na całych Bałkanach!
Drogi bardzo dobre, a sama stolica to wygląda lepiej niż Warszawa. Salony samochodowe, hotele 5-cio gwiazdkowe, oszklone budynki i ciągle budowy. Byliśmy zaskoczeni, że tak to wszystko się rozbudowało. Oprócz tego wszędzie powiewają flagi Amerykańskie i Albańskie oraz Kosowskie. Taka wielka wspólnota. Przy wielu inwestycjach dostrzega się symbol UE. To jest Kosowo "Albańskie". Gdy docieraliśmy na północ, po przekroczeniu stolicy, za granicą za górami - świat się zmienia. Znikają flagi albańskie i amerykańskie. Wszędzie widać napisy - to jest już Serbia. Zmienia się waluta z euro na dinary. A samochody jeżdżą bez rejestracji. Brak inwestycji, niewielkie domy. Jednak śladów wojny wciąż nie widać. Okazuje się, że ta część północna Kosowa utożsamia się z Serbami. Dlatego też ściąga rejestracje z samochodów. Policja nie robi z tym problemu aby nie doszło do kolejnego konfliktu.
Bardzo widać ten cały podział. Kosowo Albańskie różni się bardzo od Kosowa Serbskiego. Kraj kontrastów i wciąż wewnętrznych konfliktów. Na turystów powoli Kosowo się otwiera, tyle że tam jeździ się raczej z ciekawości bo zabytków czy atrakcji przyrodniczych na razie zbyt wielu nie ma.
Czasem też na drodze można zobaczyć jeszcze czołgi i samochody wojskowe. Parę stacji wojska przy drodze. Na granicy minęliśmy stacjonujących żołnierzy Amerykańskich.
Kosowo powoli się rozwija... i myślę, że za jakiś czas ta część Albańska będzie wyglądać lepiej niż nie jedna stolica Europejska.
[uwagiadm]Axel: Czekamy na zdjęcia w dziale "Fotorelacje". <tak>[/uwagiadm]
Otrzymałam również informację o tym, że granicę można przekraczać tylko z północy, ponieważ jak wjeżdża się do kraju Kosowskiego od strony Albanii i Macedonii przez Kosowo do Serbii,jest to traktowane jak nielegalne przekroczenie granicy. Obalam tę informację. Nie miałam żadnego problemu z mężem na granicy. Bez problemu przekroczyliśmy granicę od strony południowej.
Kosowo - państwo bardzo podzielone. Chociaż media nic nie mówią, tam na Bałkanach wciąż tyka "bomba zegarowa".
Będąc w Albanii przyczepiliśmy sobie na motocykl flagę Albańska. Gdy dotarliśmy do Macedonii, ludzie których poznaliśmy powiedzieli nam abyśmy lepiej zakryli tę flagę czymś bo możemy mieć problem z Kosowie, nie mówiąc już nawet o Serbii. Jak powiedzieli tak zrobiliśmy.
Po przekroczeniu granicy Macedońsko - Kosowniej znaleźliśmy się na wielkim placu budowy. Nie ma ślady po wojnie, wszędzie budują się nowe domu, hotele, restauracje. W Kosowie było najlepsze jedzenie na całych Bałkanach!
Drogi bardzo dobre, a sama stolica to wygląda lepiej niż Warszawa. Salony samochodowe, hotele 5-cio gwiazdkowe, oszklone budynki i ciągle budowy. Byliśmy zaskoczeni, że tak to wszystko się rozbudowało. Oprócz tego wszędzie powiewają flagi Amerykańskie i Albańskie oraz Kosowskie. Taka wielka wspólnota. Przy wielu inwestycjach dostrzega się symbol UE. To jest Kosowo "Albańskie". Gdy docieraliśmy na północ, po przekroczeniu stolicy, za granicą za górami - świat się zmienia. Znikają flagi albańskie i amerykańskie. Wszędzie widać napisy - to jest już Serbia. Zmienia się waluta z euro na dinary. A samochody jeżdżą bez rejestracji. Brak inwestycji, niewielkie domy. Jednak śladów wojny wciąż nie widać. Okazuje się, że ta część północna Kosowa utożsamia się z Serbami. Dlatego też ściąga rejestracje z samochodów. Policja nie robi z tym problemu aby nie doszło do kolejnego konfliktu.
Bardzo widać ten cały podział. Kosowo Albańskie różni się bardzo od Kosowa Serbskiego. Kraj kontrastów i wciąż wewnętrznych konfliktów. Na turystów powoli Kosowo się otwiera, tyle że tam jeździ się raczej z ciekawości bo zabytków czy atrakcji przyrodniczych na razie zbyt wielu nie ma.
Czasem też na drodze można zobaczyć jeszcze czołgi i samochody wojskowe. Parę stacji wojska przy drodze. Na granicy minęliśmy stacjonujących żołnierzy Amerykańskich.
Kosowo powoli się rozwija... i myślę, że za jakiś czas ta część Albańska będzie wyglądać lepiej niż nie jedna stolica Europejska.
[uwagiadm]Axel: Czekamy na zdjęcia w dziale "Fotorelacje". <tak>[/uwagiadm]
Re: Serbia - Kosowo
Czyli jak widać mnie straszyli albo sytuacja uległa normalizacji po paru latachamber pisze: Otrzymałam również informację o tym, że granicę można przekraczać tylko z północy, ponieważ jak wjeżdża się do kraju Kosowskiego od strony Albanii i Macedonii przez Kosowo do Serbii,jest to traktowane jak nielegalne przekroczenie granicy. Obalam tę informację. Nie miałam żadnego problemu z mężem na granicy. Bez problemu przekroczyliśmy granicę od strony południowej.
Nie byłem wszędzie, ale mam to na uwadze
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
Re: Serbia - Kosowo
Ja myśle, że sytuacja się zmieniła w ciągu ostatnich dwóch lat. Warto więc podać te nowe inf do przewodników, które będą wydawane, bo turyści nadal pewnie są wprowadzani w błąd.
Re: Serbia - Kosowo
Wjazd do Kosowa bezproblemowy. Na granicy w busie szybkie sprawdzenie dokumentów (5 minut w kolejce i może 5 minut skanowania dowodów i paszportów). Widoki w związku z pogodą słabe, ale jakieś górki było widać. Do Prisztiny wygodna autostrada. Widać też, że w przebudowie jest linia kolejowa na trasie do Macedonii.
Potem już gorzej - wzdłuż drogi lokalnej do Prizrenu - klimaty typowo bałkańskie, czyli nieformalne wysypisko śmieci.
Prisztina z okien autokaru szpetna, ale w poniedziałek chwilę tam pochodzę i okaże się jaka jest.
Dworzec autobusowy w Prisztinie jak u nas w latach 70-tych, ale wszystko jest (oczywiście poza rozkładem jazdy, ale coś takiego tu zazwyczaj nie występuje) - kilka knajpek, kasy, czynna informacja, kantor, tuż obok płatna toaleta (0,70 euro ) w klimacie lokalnym.
Potem już gorzej - wzdłuż drogi lokalnej do Prizrenu - klimaty typowo bałkańskie, czyli nieformalne wysypisko śmieci.
Prisztina z okien autokaru szpetna, ale w poniedziałek chwilę tam pochodzę i okaże się jaka jest.
Dworzec autobusowy w Prisztinie jak u nas w latach 70-tych, ale wszystko jest (oczywiście poza rozkładem jazdy, ale coś takiego tu zazwyczaj nie występuje) - kilka knajpek, kasy, czynna informacja, kantor, tuż obok płatna toaleta (0,70 euro ) w klimacie lokalnym.
Re: Serbia - Kosowo
Brak rozkładu jazdy na dworcu. Dobre.
Nie byłem wszędzie, ale mam to na uwadze
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
Re: Serbia - Kosowo
To norma w Turcji, Macedonii, Kosowie. W Bośni i Hercegowinie czy Czarnogórze zdarzają się, ale rzadko i niechętnie. Jeśli jest coś takiego jak informacja to jesteś w domu (Skopje, Prisztina), ale w Stambule chodzisz od budki do budki i pytasz jak dojechać i skąd. A tam było za czasów mojej bytności ponad 80 stanowisk.
Re: Serbia - Kosowo
Ciekawe z czego to wynika? To przerasta ich możliwości zaplanowania czegokolwiek? Pociągi też bez rozkładu mają?
Nie byłem wszędzie, ale mam to na uwadze
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
Re: Serbia - Kosowo
Nie no, w Antalyi widywałem rozkłady jazdy na przystankach. Nie zawsze, ale były.
Re: Serbia - Kosowo
Nie mam pojęcia. W niektórych państwach również przystanki są zwyczajowe, czyli niektórzy wiedzą gdzie zazwyczaj autobus się zatrzymuje.Comen pisze: 28 mar 2026, o 22:22 Ciekawe z czego to wynika? To przerasta ich możliwości zaplanowania czegokolwiek? Pociągi też bez rozkładu mają?
Pociągi we wszystkich tych krajach po których jeździłem lub przynajmniej byłem na stacjach kolejowych (Turcja, Albania, BiH, Macedonia) rozkłady jazdy mają (przynajmniej na głównych dworcach).
Re: Serbia - Kosowo
Może coś się zmieniło na lepsze. Pisałem o Stambule z lat około 2007-2010. Trochę czasu minęło.
Re: Serbia - Kosowo
Jedna kontrola policyjna zaliczona, bo zwiedzałem monaster (a właściwie jego resztki) Świętych Archaniołów pod Prizrenem. Spisał mnie kosowski policjant i próbował tłumaczyć co będę oglądał (tak jakbym trafił tam przez przypadek). W Prizrenie w jeszcze dwóch miejscach widziałem w budkach policjantów, ale tam nie byli tacy gorliwi. Najbardziej podobał mi się ten przy zamkniętej cerkwi św. Niedzieli, który nawet nie ogarniał czy świątynia jest otwarta czy też nie. Inna sprawa że dojście do obiektów tzw. poserbskich jest kompletnie nieopisane, a że rzeczona cerkiew jest na uboczu, wysoko i w plątaninie uliczek oraz ścieżek to zapewne nikogo się nie spodziewał.
Re: Serbia - Kosowo
Czyli policjanci robią za przewodników?
Nie byłem wszędzie, ale mam to na uwadze
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
Re: Serbia - Kosowo
Niekoniecznie. On mnie tak jakby ostrzegał - tylko nie do końca wiem o co mu chodziło. W sumie z Serbem się szybciej dogadam niż z Albańczykiem.
Re: Serbia - Kosowo
W Prisztinie jeździ komunikacja miejska. Przystanki są (niektóre nawet nowe), ale o to co jeździ, gdzie i o której trzeba pytać miejscowych (na Bałkanach nic dziwnego).
Re: Serbia - Kosowo
A nie ma chociaż jakiejś strony internetowej, żeby to podejrzeć?
Nie byłem wszędzie, ale mam to na uwadze
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
Re: Serbia - Kosowo
Nie mam pojęcia. Dla autobusów krajowych znalazłem coś takiego (ale nie wszystko się sprawdza). Dla miejskich w Prisztinie nie szukałem, bo nie było mi to potrzebne.
