Postaw mi kawę na buycoffee.to
Forum "Turystycznie" - najciekawsze forum turystyczne w sieci! Już od ponad 15 lat!

Francja/Niemcy/Szwajcaria: Lato w Alzacji 2-12 sierpnia 2022

Pochwal się relacją, zdjęciami, filmem z Twojej wycieczki, urlopu za granicą.
Regulamin forum
Prosimy o zachowanie następującego schematu w tytule relacji:
Kraj: dokładny cel wycieczki (data wycieczki)
Przykład:
Austria: Salzburg (15.07.2020)
Awatar użytkownika
Comen
Moderator
Posty: 10737
Rejestracja: 30 maja 2011, o 00:37

Francja/Niemcy/Szwajcaria: Lato w Alzacji 2-12 sierpnia 2022

Post autor: Comen »

Alzacja to nie jest chyba najbardziej typowy francuski region, o ile o takim można mówić w kraju w którym jak mawiał De Gaulle jest tak wiele gatunków sera.
Bocian alzacki.jpg
Nazwy francuskie mieszają się tu z niemieckimi, podobnie jak kuchnia czy architektura. Katedry i kościoły są gotyckie i romańskie. Po obu stronach granicy równie piękne z kolorowymi witrażami. Zamki też są trochę francuskie, trochę niemieckie, podobnie jak inne fortyfikacje wznoszone na krawędzi Wogezów lub niżej w dolinie Renu.
Podwójna tęcza nad Sainte Croix.jpg
Nie zawsze było tu sielsko i spokojnie. Ślady wielkiej wojny oglądaliśmy na górze Hartmannwillerskopf/Vieil Armand na której znajduje się olbrzymi cmentarz z I wojny światowej. Przynajmniej do 1945 roku był to teren sporny.
Strasburg.jpg
Ludzie mówią jednak raczej po francusku, swoisty język alzacki zauważyłem tylko na niektórych tabliczkach z nazwami miejscowości. W hipermarketach królują zdecydowanie wiktuały francuskie, z akcentem na wyroby regionalne, czego przejawem są choćby półki z wyselekcjonowanym winem alzackim ułożonym według szczepów winogron: Riesling, Sylvaner, Pinot Blanc, Pinot Noir, Pinot Gris, Gewurztraminer, itp.
Colmar.jpg
Alzacja to kraj wina i bocianów, które pojawiają się na łąkach, w parkach, na dachach domów a nawet na wieżach kościelnych. Ich wizerunki znajdują się także na rozmaitych ozdobach i lokalnych pamiątkach do spółki z regionalnym strojem alzackim rozsławionym przez rysownika o nazwisku Hansi oraz preclami (bretzel) - przysmakami ze Strasburga czy Colmaru.
Selestat.jpg
Krajobrazy w Alzacji układają się pasami od pociętej kanałami doliny Renu, przez łąki i sztucznie nawadniane pola uprawne na nizinie tzw. Grand Ried oraz podgórską strefę winnic po lasy na stokach Wogezów i położone wyżej górskie hale tzw. hautes chaumes. Największe miasta koncentrują się na nizinie, ale w pobliżu ujścia dolin. Od północy Strasburg, Selestat, Colmar i Miluza.
Miluza.jpg
Łączy je wygodna i co najważniejsze bezpłatna autostrada. Inne mniejsze miasteczka leżą tuż pod samymi górami i są kwintesencją "alzackości" z kolorowymi domkami z pruskiego muru i ulicami pełnymi kwiatów. Obernai, Ribeauville, Riquewihr to tylko najbardziej znane z nich.
Riquewihr.jpg
Leżą na turystycznej trasie samochodowej zwanej szlakiem winnym. Przejechaliśmy duża część tej trasy i praktycznie każde miasteczko jest tu warte odwiedzenia.
Obernai.jpg
Teraz myślę, że trzeba było odwiedzić także i te mniej uczęszczane. Klimatyczny i praktycznie pusty jest np. Dambach-la-Ville, który przejechaliśmy wieczorem wracając z Obernai.
Haut Koenigsburg.jpg
Te wakacje spędziliśmy więc na pograniczu z bazą noclegową położoną jakieś 100 km od Renu w pięknej zielonej górskiej dolinie Val de Argent w środkowych Wogezach. Wejścia do niej strzegą 2 zamki: Ortenbourg i Ramstein, dziś spektakularne ruiny - nieco głębiej mijamy natomiast charakterystyczny trójgarbny masyw ze szczytami Frankenbourg, Rocher de Coucou i Chalmont.
Ortenbourg i Ramstein.jpg
Ten widok towarzyszył nam praktycznie codziennie i wbrew pozorom był dość "karpacki". Choć na dzień dobry powitała nas podwójna tęcza to później była już "lampa" z temperaturami, które w rekordowym dniu dobiegły do 38 stopni C. Było sucho, ale znośnie ze względu na towarzyszący prawie stale chłodny wiaterek.
Val de Argent.jpg
Najdłuższa trasa dzienna na miejscu nie przekroczyła 300 km i prowadziła do szwajcarskiej Bazylei - w tym dniu odwiedziliśmy także trójstyk granic zlokalizowany w pobliżu mostu łączącego niemiecki Weil am Rhein i francuskie Saint Louis.
Bazylea.jpg

Ren przekraczaliśmy także w pierwszym i ostatnim dniu pobytu. Najpierw trochę z konieczności omijając strefę ekologiczną Strasburga (odpowiednią winietkę można zamówić tylko online, więc zaparkowaliśmy "po sąsiedzku" w niemieckim Kehlu dalej korzystając z komunikacji publicznej). Potem rozmyślnie odwiedzając niemiecki Freiburg (który notabene też ma swoją strefę ekologiczną, więc do centrum trzeba podjechać tramwajem z parkingu P+R na peryferiach miasta).
Freiburg im Breisgau.jpg
W innym dniu przejechaliśmy górską trasę Route des Cretes prowadzącą wzdłuż najwyższego pasma Wogezów z Uffholtz do Sainte Marie aux Mines.
Grand Ballon.jpg
Były też inne wycieczki do różnych ciekawych zakątków Alzacji. W trakcie przejazdu odwiedziliśmy ponadto niemieckie miasta Rothenburg ob der Tauber i Amberg (a o dwóch przystankach w Czechach napiszę już osobno).
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Nie byłem wszędzie, ale mam to na uwadze
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
Awatar użytkownika
Adler
Administrator
Posty: 16278
Rejestracja: 19 wrz 2010, o 23:06

Re: Francja/Niemcy/Szwajcaria: Lato w Alzacji 2-12 sierpnia 2022

Post autor: Adler »

Zapowiada się ciekawa relacja. (Y)
Awatar użytkownika
Comen
Moderator
Posty: 10737
Rejestracja: 30 maja 2011, o 00:37

Re: Francja/Niemcy/Szwajcaria: Lato w Alzacji 2-12 sierpnia 2022

Post autor: Comen »

Po drodze:
Rothenburg ob der Tauber
Przedsmak Alzacji. Podobna architektura z pruskiego muru, tylko trochę mniej kolorowa niż dalej we Francji. I trochę mniej kwiatów na balkonach.
Fachwerk.jpg
Rothenburg to chyba najbardziej znane niemieckie miasteczko na tzw. szlaku romantycznym biegnącym przez północną Bawarię czyli tzw. Frankonię i łaczącym Wurzburg z Fussen.
Gerlachsmiede.jpg
Stare miasto rozłożyło się na skalnym wzgórzu ponad rzeką Tauber. Jako że nie jest to wielkie miasteczko i żaden ośrodek przemysłowy to miało szczęście uniknąć alianckich bombardowań w czasie II wojny światowej. Ocalała więc cała średniowieczna starówka oraz pełny obwód miejskich murów. Są one atrakcją samą w sobie.
Wysoka wieża.jpg
Można po prostu obejść miasto trasą biegnącą po miejskich murach i przez kolejne baszty i bramy.
Trasa wzdłuż muru miejskiego.jpg
Wykorzystaliśmy ten szlak tylko na pewnych odcinkach.
Bastion szpitalny.jpg
Na południu w tzw. bastionie szpitalnym chodnik jest na tyle szeroki, że można było na wieżę wjechać konno.
Chodnik konny.jpg
Nieco dalej w kierunku miasta jest emblematyczne skrzyżowanie dwóch dróg zwane Ploenlein i ozdobione wysoką bramą. W miejscu tym kręcono sceny do disneyowskiego filmu o Pinokiu.
Plonlein.jpg
Zresztą Disney wzorował się często na architekturze niemieckiej, choćby wznosząc swój słynny zamek podobny do Neuschwanstein. Dzisiaj pajacyka Pinokia wyparły z miasta misie Teddy. Duży sklep z pluszakami, a także mówiącymi papugami znajduje się na rogu rynku.
Gadające papugi.jpg
Anonsuje go miś stojący na balkonie i wypuszczający bańki mydlane. Do rynku weszliśmy wzdłuż Rodergasse i Hafengasse uliczek przedzielonych jeszcze jedną wewnętrzną bramą zwaną Markusturm.
Brama Markusturm.jpg
Wszystko są to ślady starszej lokacji miasta, kiedy obwód murów był znacznie mniejszy. Na rynku stoi biały ratusz z wysoką wieżą. Na jej szczycie jest płatna platforma widokowa, ale rzut oka na ekspozycję sprawił, że nie wchodziliśmy aby nie dostać zawrotów głowy.
Ratusz i rynek.jpg
Panoramę miasta obejrzeliśmy z muru miejskiego (trochę zakłóconą wysokim dźwigiem) oraz klasycznie z parku zamkowego.
Panorama z miejskiego muru.jpg
Stamtąd widać przede wszystkim wysokie wieże przy murach oraz zielony wąwóz Tauberu ponad którym rozsiadły się winnice.
Panorama Rothenburga z parku zamkowego.jpg
W dole jest stary kamienny most i zabytkowa kaplica.
Dolina Tauberu.jpg
Jeden kościół niestety zamknięty, drugi płatny ze względu na ołtarz św Krwi autorstwa Tilmana Riemenschneidera.
Kościół św Jakuba.jpg
Weszliśmy tylko do kaplicy zamkowej - jedynej pozostałości dawnej budowli na zachodnim ryglu miasta tuż nad zakolem Tauberu. Gdyby stał Rothenburg przypominałby trochę hiszpańską Segovię.
Panorama Rothenburga 2.jpg
Dziś na tarasie rozciąga się park z klimatycznymi posągami wyobrażającymi pory roku oraz czynności gospodarskie.
Rzeźba w parku zamkowym.jpg
Trasa spaceru około 2 godzinna. Parking płatny na południe od starówki. Miasto bardzo przyjemne.
Herrngasse.jpg
Poleciłbym jeszcze Muzeum Średniowiecznej Kryminalistyki. Nie jest tanie ale już na zewnątrz zobaczyć można ciekawe eksponaty.
Przy muzeum kryminalistyki.jpg

Amberg
To wschodniobawarskie miasto odwiedziliśmy późnym popołudniem wracając z Francji na nocleg w kierunku czeskiej granicy. Miła przechadzka w porze nazywanej złotą godziną, czyli przed zachodem słońca.
Szyld nad rzeką Vils.jpg
O ile Rothenburg jest gotycki, o tyle Amberg znacznie bardziej barokowy.
Johannes Ruf.jpg
Najklimatyczniejszą częścią miasta jest pasaż którym wśród starych budynków przepływa przez miasto rzeka Vils.
Nad Vilsem od północy.jpg
Szliśmy pod prąd. Po południowej stronie rzeka pokonuje dawne obwarowania pod oryginalną bramą wodną zwaną Stadtbrille. Korytarzem wewnątrz można się było dawniej dostać z arsenału do pałacu kurfirstów.
Stadtbrille i zamek kurfirstów.jpg
Dalej Vils płynie tuż pod kościołem farnym św. Marcina.
Nad Vils od południa.jpg
Przez rzekę przerzucono kilka mostków, przy czym dwa z nich to drewniane zadaszone kładki tylko dla pieszych.
Most drewniany.jpg
Na wodzie pływała rodzinka łabędzi. Mały w środku pilnowany przez rodziców.
Łabędzie.jpg
Ze względu na późną porę nie wstąpiliśmy do Luftmuseum placówki poświęconej powietrzu w różnych aspektach: chemii, energetyki, środków transportu itp.
Luftmuseum.jpg
Na rynku stoi okazały ratusz z kolorowym zegarem oraz ciekawa fontanna upamiętniająca niesamowicie wystawne wesele wydane dla księżnej Małgorzaty Bawarskiej i elektora Palatynatu Filipa.
Zegar ratuszowy.jpg
Fontana weselna.jpg
Poszliśmy też do prawobrzeżnej dzielnicy miasta. Przez kilka malowniczych placów doszliśmy do klasztoru Kawalerów Maltańskich z dużym ogrodem, jeszcze większym gmachem adaptowanym na uczelnię, kościołem i biblioteką państwową.
Wieża Sankt Georg Kirche.jpg
Biblioteka Prowincjalna.jpg
W podwórzu koło ogrodu miejscowy zespół orkiestrowy ćwiczył sobie bawarskie melodie.
Maltesegarten.jpg
Nie był to żaden koncert. Miejsce raczej ukryte a widownia jedynie przypadkowa. Ale ten klimat XIX-wiecznej Bawarii, barona Munchhausena gdzieś tam się unosił.
Zaułek.jpg
Spacer około 1.30 h. Ze względu na późną porę nie byliśmy na wzgórzu Mariahilfberg z górującym nad miastem kościołem pielgrzymkowym.
Klasztor na Mariahilfbergu.jpg
Parking (o tej godzinie już bezpłatny) znajduje się na południe od starówki przy aquaparku i centrum kongresowym.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Nie byłem wszędzie, ale mam to na uwadze
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
Awatar użytkownika
Adler
Administrator
Posty: 16278
Rejestracja: 19 wrz 2010, o 23:06

Re: Francja/Niemcy/Szwajcaria: Lato w Alzacji 2-12 sierpnia 2022

Post autor: Adler »

Językoznawców zainteresuje to rzadkie „ob” w nazwie miasteczka. „Ob” to skrót od „oberhalb”, czyli w pełnej nazwie „ob der Tauber” to: powyżej rzeki Tauber/ponad rzeką Tauber.
Awatar użytkownika
Comen
Moderator
Posty: 10737
Rejestracja: 30 maja 2011, o 00:37

Re: Francja/Niemcy/Szwajcaria: Lato w Alzacji 2-12 sierpnia 2022

Post autor: Comen »

Strasburg
Strasburg to bez wątpienia największe miasto Alzacji, siedziba władz departamentu Bas-Rhin, ale także jedna ze stolic Europy. Sama nazwa miasta wskazuje, że zawsze było to skrzyżowanie dróg. Tyle że do Strasburga wjechać obecnie nie tak łatwo, ponieważ wymaga to wcześniejszego wykupienia winietki na strefę ekologiczną. We Francji, także w Niemczech, we Włoszech takie strefy to już standard. Wydaje mi się, że nie tędy droga, bo system myt i ceł przez kilkaset lat skutecznie hamował rozwój ziem niemieckich. Sytuacja jest taka, że każde większe miasto ma swoją osobną winietkę, więc pobiera sobie indywidualnie opłaty od samochodu, parkingu, autostrady. Ileż jeszcze można. Raczej należałoby naciskać na badania dotyczące czystych technologii, tylko że wtedy trzeba by było podcinać gałęzie wielkim koncernom, które przecież żyją ze sprzedaży paliw kopalnych. Tak więc albo to wreszcie przewartościujemy, albo szlag nas trafi, bo stajemy się coraz mniej konkurencyjni w stosunku do Azji czy Ameryki. Zaparkowaliśmy za darmo w niemieckim Kehlu przy dworcu kolejowym tuż za mostem na Renie, skąd do Strasburga kursuje tramwaj. Bilet 24-godzinny dla trzech osób tzw. TRIO 24 kosztuje 6,90 EURO. Co ciekawe bilet/kartę trzeba kasować za każdym razem gdy wsiadamy do tramwaju lub autobusu na przystanku, bądź w terminalu obok kierowcy. Inna sprawa, że z Kehlu nie wyjechaliśmy do Strasburga tramwajem, bo była jakaś awaria na tej linii i nic nie wskazywało, że to szybko ruszy. Zamiast tego przeszliśmy przez Ren kładką prowadzącą przez ogród Deux Rives.
Ren pomiędzy Kehlem i Strasbourgiem.jpg
To nowy graniczny park mający na celu połączyć dwa miasta w jednej aglomeracji. Zresztą nic specjalnego. Sam Kehl też nie jest jakoś specjalnie ciekawy.
Willa i fontanna w Kehlu.jpg
Willa na brzegu Renu i meczet blisko parkingu - to jedyne co zwróciło moją uwagę.
Meczet w Kehlu.jpg
Do centrum Strasburga pojechaliśmy ostatecznie autobusem już z francuskiego brzegu.
Starówka Strasburga zajmuje wyspę Grand Ile położoną w ramionach rzeki Ill. Węzeł wodny najlepiej podziwiać z tamy zaprojektowanej przez Vaubana w końcu XVII wieku.
Barrage Vauban.jpg
W tym miejscu Ill rozdziela się na 5 ramion. Część z nich łączy się ze sobą zasilając młynówki.
Pont Couverts.jpg
Przez warowny most Pont Couverts zmierzamy do najładniejszej dzielnicy Strasburga zwanej Małą Francją.
Mała Francja.jpg
Kiedyś był to kwartał garbarzy, ale też siedziba lupanarów i rozmaitych przybytków uciech stąd dość przekorna nazwa.
Nad kanałem Illu.jpg
Dzisiaj krajobraz "wenecki" ściąga w to miejsce rzesze turystów. Sercem dzielnicy jest nadbrzeżny plac Benjamina Zixa zajęty przez stoliki restauracyjne.
Place Benjamin Zix.jpg
Stąd groblą i pomostem przejść można wzdłuż kanałów młyńskich w kierunku mostu zlokalizowanego w miejscu gdzie odnogi Illu się łączą.
Z grobli.jpg
Młynówka.jpg
Pierwszy kościół na trasie pod wezwaniem św. Tomasza zadziwia pomnikiem nagrobnym marszałka Maurycego de Saxe.
Kościół św Tomasza.jpg
Nagrobek dłuta Pigallea.jpg
Główną atrakcją Strasburga jest jednak katedra Panny Marii.
Portal katedry.jpg
Najwyższy kościół średniowiecza zdetronizowany dopiero w 1874 roku przez kościół św Mikołaja w Hamburgu.
Rue Merciere.jpg
Najlepsza perspektywa na katedrę jest od strony Placu Gutenberga wzdłuż uliczki zwanej Rue Merciere. Tuż pod katedrą jest studnia z pitną wodą. Warto też zwrócić uwagę na filar przylegający do jednego z domów. Wg legendy był to test dla budowniczych katedry. Musieli być na tyle szczupli aby zmieścić się pomiędzy filarem a ścianą. Piwne brzuszki nie przeszły.
Plac Katedralny.jpg
Fakt, wejście na taras widokowy wymaga pewnej kondycji, chociaż zlokalizowany jest po niższej stronie na nieukończonej wieży. Z tarasu mamy doskonały widok na Strasburg i jego otoczenie.
Panorama z tarasu katedralnego.jpg
Panorama z tarasu katedry2.jpg
Z jednej strony Wogezy, z drugiej Schwarzwald.
Róza wiatrów na tarasie.jpg
I brązowe dachy miasta z dużą liczbą świetlików.
Dachy Strasburga.jpg
Zejście drugą stroną pod najwyższą wieżą. Rozczarowuje tylko trochę bo Notre Dame de Strasbourg z tej strony nie ma żadnych gotyckich zdobień, rzeźb, maszkaronów, które są tak fotogeniczne w innych francuskich katedrach.
Zejście z katedry.jpg
Taras widokowy jest płatny, natomiast wejście do samej katedry darmowe - trzeba tylko przejść kontrolę bezpieczeństwa.
Rozeta.jpg
Wewnątrz podziwiać można witraże, gotyckie ołtarze i wystawę rzeźb.
Wnętrze katedry.jpg
Ołtarz gotycki.jpg
Matka Boska wśród świec.jpg
Najciekawsza jest prawa nawa przy końcu której mieści się tzw. kolumna aniołów oraz wielki zegar astronomiczny.
Kolumna Aniołów.jpg
Zegar asronomiczny.jpg
Jest tu polski akcent - portret Kopernika na bocznym panelu.
Kopernik.jpg
Przy placu katedralnym znajduje się pałac książąt i biskupów Rohan obecnie mieszczący kilka strasburskich muzeów. Do nich nie wchodziliśmy - przeszliśmy wzdłuż średniowiecznego ogrodu na nabrzeża Illu.
Ogród średniowieczny.jpg
Przy dawnym targu rybnym rośnie kilka starych platanów.
Place Marche aux Poissons.jpg
Obecnie z nabrzeża kursują łodzie wycieczkowe pływające po kanałach Strasburga tzw. Batorama. Byłby to jakiś sposób na zwiedzenie miasta, zwłaszcza z kartą Pass de Alsace, ale postanowiliśmy ją wykorzystać w innym dniu i w innych miejscach.
Batorama.jpg
Kilka innych ciekawych placów to Place Gutenberg ze staroświecką karuzelą i pomnikiem wynalazcy druku, który wiele lat w Strasburgu mieszkał.
Plac Gutenberga.jpg
Place Marche Gayot z typowo francuskimi kafejkami - miejsce spotkań mieszkańców Strasburga.
Place Marche Gayot.jpg
Oraz ruchliwy Place Kleber - obecne centrum miasta z ciekawym budynkiem galerii handlowej.
Technogaleria.jpg
Nie poszliśmy już do Aubette, dawnego budynku koszarowego dziś znanego z sali kawiarnianej wyposażonej przez XX-wiecznych projektantów na czele z Hansem Arpem i Theo van Doesburgiem.
Aubette.jpg
Z tutejszej okrągłej "stajni jednorożców" pojechaliśmy tramwajem do dzielnicy europejskiej, zahaczając po drodze o nowe miasto zbudowane w czasie gdy Strasburg był pod władaniem Niemiec.
Centralne skrzyżowanie tramwajów.jpg
Teatr w Strasburgu Nowe Miasto.jpg
Parlament Europejski wygląda trochę jakby był w stałej przebudowie. Wycieczkę do wewnątrz trzeba by było wcześniej zamówić.
Parlament Europejski.jpg
Parlament Europejski od strony rzeki.jpg
Obeszliśmy go tylko dookoła udając się do ostatniego miejsca wielkiego parku Orangerie ze zwierzyńcem, łąkami piknikowymi i dużymi klombami różanymi.
Park Orangerie.jpg
Na parę miejsc zabrakło już czasu.
Orangerie zoo.jpg
Strasburg z pewnością wart jest odwiedzenia, ale to dopiero wstęp do prowincjonalnej sielskiej Alzacji. Jak każde duże miasto ma swoje blaski i cienie. Polski słyszy się tutaj całkiem często. Nie tylko turyści, ale zwykli mieszkańcy okazują się być czasem Polakami, jak choćby pewien pan na wózku czekający na przystanku autobusowym.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Nie byłem wszędzie, ale mam to na uwadze
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
Awatar użytkownika
petruss1990
Ekspert
Posty: 1263
Rejestracja: 15 maja 2011, o 16:58

Re: Francja/Niemcy/Szwajcaria: Lato w Alzacji 2-12 sierpnia 2022

Post autor: petruss1990 »

Super wyjazd; masa zwiedzania i super pogoda. Jak Est że zwiedzaniem współczesnych fortyfikacji. Można samemu, z przewodnikiem, czy może czeka nas eksploracja...
Awatar użytkownika
Comen
Moderator
Posty: 10737
Rejestracja: 30 maja 2011, o 00:37

Re: Francja/Niemcy/Szwajcaria: Lato w Alzacji 2-12 sierpnia 2022

Post autor: Comen »

Tam fortyfikacji jest pełno. Nie wiem które uważasz za współczesne. W bunkrze linii Maginota akurat nie byliśmy. Nie jest ich znowu tak wiele zaadaptowanych do zwiedzania. Byliśmy w Neuf-Brisach, czyli jednej z cytadel zaprojektowanych przez Vaubana. Dziś to niewielkie miasteczko. Zamków średniowiecznych na skłonie Wogezów jest mnóstwo. Część dostępna za opłatą - można dojechać samochodem, część dostępna szlakami - niektóre ruiny chyba zwiedza się na swoje ryzyko, bo grożą zawaleniem. Najstarszy jest tzw. Mur Pogański (Mur Paien) na Górze św Otylii. Widzieliśmy tylko fragment przy samym klasztorze, ale wzdłuż niego można pochodzić ładne parę kilometrów.
Nie byłem wszędzie, ale mam to na uwadze
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
Awatar użytkownika
petruss1990
Ekspert
Posty: 1263
Rejestracja: 15 maja 2011, o 16:58

Re: Francja/Niemcy/Szwajcaria: Lato w Alzacji 2-12 sierpnia 2022

Post autor: petruss1990 »

O Maginota głównie chodziło, ale inne też. Dzięki za info.
Awatar użytkownika
Comen
Moderator
Posty: 10737
Rejestracja: 30 maja 2011, o 00:37

Re: Francja/Niemcy/Szwajcaria: Lato w Alzacji 2-12 sierpnia 2022

Post autor: Comen »

Colmar
Colmar to miasto z " najbardziej alzacką duszą", bo Strasburg ze względu na swoje funkcje jest jednak bardziej kosmopolityczny. To przede wszystkim ośrodek sztuki, co widać w muzeach i na ulicach. Mimo że jedynie 60-tysięczny to jednak chlubi się kilkoma atrakcjami o znaczeniu ponadregionalnym. W Colmarze urodził się Fryderyk August Bartholdi - rzeźbiarz znany jako autor nowojorskiej Statuy Wolności, która była prezentem dla Amerykanów z okazji stulecia niepodległości Stanów Zjednoczonych. Na rondzie na przedmieściu Colmaru ustawiono replikę słynnego posągu. Jest ona trochę mniejsza od oryginału.
Statua Wolności.jpg
Tuż obok znajduje się lotnisko sportowe. Kilka razy przejeżdżając autostradą widzieliśmy w tym miejscu lądujących paralotniarzy.
Lotnisko sportowe w Colmarze.jpg
Drugą znaną atrakcją Colmaru jest Muzeum Sztuki Unterlinden zlokalizowane w dawnym klasztorze w centrum miasta.
Muzeum Unterlinden.jpg

Wewnątrz klasztoru znajduje się przepiękny wirydarz z cienistym sadem jabłkowym w którym można odpocząć po zwiedzaniu.
Krużganek.jpg

Sam obiekt jest całkiem duży i oprócz krużganka obejmuje też nowe skrzydło. Prowadzi do niego tunel przebiegający pod skanalizowaną odnogą rzeki Lauch. Kolekcja malarstwa jest całkiem ciekawa jak na było nie było prowincjonalne miasto francuskie. Mamy trochę perełek starodawnej sztuki nadreńskiej. Najbardziej znany jest Ołtarz z Isenheim mistrza Nittharta zwanego Grunewaldem. Tych kilka obrazów namalowanych dla XVI-wiecznego leprozorium zadziwia zmiennością nastroju. Niemiecki gotyk rywalizuje tu z włoskim renesansem. W głównej scenie ekspresyjne Ukrzyżowanie z ciałem Chrystusa pełnym wrzodów i ran w przedśmiertnych konwulsjach na krzyżu oraz bladą jak ściana mdlejącą Matką Boską podtrzymywaną przez apostoła Jana. Nikt przedtem i potem tak nie "masakrował" Chrystusa jak Matthis Nitthart.
Ołtarz z Isenheim.jpg
Na lewym skrzydle poprzebijany strzałami Św. Sebastian namalowany został jednak w manierze włoskiej nakazującej przyjmować rany świętym męczennikom z pozaziemskim spokojem niczym jakimś fakirom niewrażliwym na ból. Na odwrocie powstało równie interesujące Zmartwychwstanie z Chrystusem w wielkiej żarzącej się kuli plazmy. Chyba najlepszy w dziejach sztuki pomysł na ukazanie tego fenomenu.
Rewers ołtarza z Isenheim.jpg
I jeszcze wizje Kuszenia św. Antoniego z dziwacznymi potworami atakującymi nobliwego starca. Prawie jak w horrorze gore.
Kuszenie św Antoniego.jpg
Do tego w innej sali obejrzeć można kilka ciekawych obrazów Lucasa Cranacha w tym symboliczną Melancholię - obraz prawie surrealistyczny, choć malowany w XVI wieku.
Melancholia.jpg
Kolekcja jest oczywiście szersza, ukazuje eksponaty z czasów rzymskich, frankijskich a także malarstwo nowożytne i współczesne.
Sztuka rzymska i wczesnochrześcijańska.jpg
Jest nawet replika Guerniki Picassa.
Guernica.jpg
W jednej z sal zaaranżowana została piwniczka z winem, ponieważ Colmar to nieformalna stolica wina alzackiego.
Piwniczka w Muzeum Unterlinden.jpg
Miasto ma szczęście do dzieł sztuki. W miejscowym kościele franciszkanów przechowywany jest inny piękny obraz Madonna w krzewie różanym Martina Schongauera kolejnego znanego malarza nadreńskiego z przełomu XV i XVI wieku.
Kościół Franciszkanów.jpg
Dlatego wstęp do tego miejsca jest płatny, czego nie można powiedzieć o kolegiacie św Marcina, czyli głównej świątyni miasta pozbawionej jednak we wnętrzu tak szczególnych atrakcji.
Wnętrze kolegiaty.jpg
Warto na pewno spojrzeć na jej wieżę na której zawieszono ciekawy kalendarz słoneczny wskazujący miesiące roku.
Wieża kolegiaty św Marcina.jpg
Kalendarz słoneczny.jpg
Schongauer urodził się w Colmarze dwie przecznice od kolegiaty w pobliżu domu z pruskiego muru znanego jako Maison Pfister.
Schongauer.jpg
To jedna z najbardziej rozpoznawalnych kamienic.
Maison Pfister.jpg
Inną jest Maison des Tetes upstrzony rzeźbami rozmaitych fantastycznych głów.
Maison des Tetes.jpg
Jest też wiele innych ciekawych kolorowych alzackich domów, a w nich oryginalne sklepy z rozmaitym asortymentem.
Dom alzacki.jpg
Kolorowe domki.jpg
Sklep z ozdobami choinkowymi.jpg
Najciekawsze kwartały starówki znajdują się na wschód od głównej ulicy zwanej Grand Rue.
Place Ancienne Douane.jpg
Z placu z zabytkową fontanną Schwendi wchodzimy w uliczkę Garbarzy dziwnie opustoszałą, ale bardzo klimatyczną.
Quartier des Tanneurs.jpg
Dalej znajduje się dzielnica zwana Mała Wenecją. Po rzece Lauch pływają tam tradycyjne płaskodenne łódki.
Mała Wenecja.jpg
Od krytej hali targowej przejść można na Quai de la Poissonerie dawne nabrzeże, gdzie prosto z łodzi sprzedawano świeżo złowione ryby.
Hala Targowa nad kanałem.jpg
Quai des Poissoniers.jpg
Potem można pokręcić się po kolejnych zaułkach położonych bliżej lub dalej od wody.
Zaułek.jpg
Obejrzeć też inne monumentalne budowle i muzea.
Sąd Regionalny.jpg
Muzeum Hansi i Muzeum Zabawek były na potencjalnej liście atrakcji Pass de Alsace.
Musee Hansi.jpg
Rozważałem wizytę, ale wybraliśmy jednak inny zestaw.
Muzeum Zabawek.jpg
Parkingi w centrum Colmaru są płatne. My wybraliśmy ten przy multikinie bo był w miarę tani. Natomiast parkomat nie sczytywał karty więc stały przed nim kolejki poszukujących drobnych monet którymi można by było zapłacić za postój.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Nie byłem wszędzie, ale mam to na uwadze
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
Awatar użytkownika
Comen
Moderator
Posty: 10737
Rejestracja: 30 maja 2011, o 00:37

Re: Francja/Niemcy/Szwajcaria: Lato w Alzacji 2-12 sierpnia 2022

Post autor: Comen »

Miluza
Centrum miasta nie zwiedzaliśmy. Miluza ma starówkę z ładnym ratuszem i neogotyckim kościołem, ale zasadniczo to XIX-wieczne miasto przemysłowe. Królował tu przemysł tekstylny i jej kariera przypomina trochę polską Łódź. Miluza nie ma we Francji zbyt dobrej reputacji. Tak jak w Polsce o Wąchocku, tak we Francji o Miluzie opowiada się obciachowe dowcipy. Ale trzeba przyznać, że posiada wspaniałe muzea dla których warto tu przyjechać bardziej niż dla samej przechadzki krajoznawczej. Obejrzeliśmy tylko 2 największe, ale jest jeszcze m.in. Elektropolis, Muzeum Tapet i Ściennych Dekoracji czy doskonały ogród zoologiczny chlubiący się m.in. posiadaniem misiów panda. Warto tu chyba przyjechać w czasie Nocy Muzeów.
Wejście do muzeum samochodów.jpg
Najpierw Muzeum Samochodów czyli Cite de Automobile albo Collection Schlumpf. Ekspozycja zajmuje halę dawnej fabryki braci Schlumpf.
Jak Bolt.jpg
Obecnie jest znacjonalizowana, ale stworzona została przez przemysłowców - właścicieli zakładu. Ich hobby były stare samochody. Uwielbiali zwłaszcza markę Bugatti.
Marki Bugatti.jpg
To co udało się im zakupić z początku gromadzili na terenie fabryki, trochę w tajemnicy przed otoczeniem.
Powóz.jpg
Kiedy przyszedł kryzys i fabrykę zamknięto pozostał problem kolekcji. Państwo francuskie aby uniknąć jej zniszczenia objęło nad nią mecenat.
Najstarsze samochody.jpg
Najstarszy autobus.jpg
Jest to jedna z największych kolekcji samochodów na świecie. Liczy ponad 400 egzemplarzy i co najważniejsze jest reprezentatywna, bo są tu pierwsze samochody, czyli bryczki bez koni jak i bliskie naszym czasom pojazdy Formuły 1. Jeden nawet był kierowany przez Roberta Kubicę.
Formuła 1.jpg
Główna kolekcja ułożona została chronologicznie, oprócz tego oddzielne pomieszczenie zajmują bolidy wyścigowe.
Wyścigówki.jpg
Jest tu np. dziwny samochód-czołg, który na owe czasy osiągnął zawrotną prędkość 220 km/h. Prócz tego kolejne modele wyścigówek Bugatti z lat międzywojennych. Osobny dział to samochody luksusowe: limuzyny i wozy dyplomatyczne w stylu retro.
Kolekcja luksusowa.jpg
Zajmują specjalną subtelnie oświetloną przestrzeń. Lampy przypominają te które iluminowały Most Aleksandra III w Paryżu. Piękne samochody w tym dwa należące do przemysłowca Ettore Bugattiego.
Autko z Mafii2.jpg
Wiele modeli przypomina te znane z popularnej gry Mafia. Na pewno są tzw. Bolty, ale rozpoznaję jeszcze kilka innych modeli których nazw w grze już zapomniałem.
Autko z Mafii.jpg
W kolekcji znajduje się także popularny Trabant, klasyczne modele Citroena, Peugeota czy Volkswagena.
Trabant i Citroen.jpg
Aut francuskich jest najwięcej, ale znajdują się także inne marki typu Mercedes, Ford czy Rolls Royce.
Rolls Royce.jpg
Na tablicach przedstawione są życiorysy znanych producentów samochodów np. Benza, Daimlera, Renaulta czy Peugeota.
Ettore Bugatti.jpg
Warto zauważyć, że pod Miluzą do dziś znajdują się duże zakłady Peugeota. Na sali zaprezentowano też nowy model Bugatti Veyron. Maszyna kosztuje bagatelka 1300000 Euro.
Bugatti Veyron.jpg
Obok prezentacja robotów instalujących akcesoria samochodowe.
Roboty.jpg
Częścią wystawy jest także kolekcja figurek znajdujących się na maskach starych samochodów. Po muzeum kursuje specjalny elektryczny autobusik, szkoda tylko że bardzo rzadko i nie zabiera zbyt wielu pasażerów.
Autobusik.jpg
Na zewnątrz znajduje się tor samochodowy, gdzie można pokierować wybranym samochodem. Tyle że kosztuje to jedyne 60 Euro.
Przejażdżka na torze.jpg
Muzeum jest olbrzymie, ale liczy się nie tylko autentyczność lecz także otoczka. Dźwięki, zapachy, dodatkowe gadżety.
Stare dystrybutory.jpg
Drugą atrakcją Miluzy jest Cite du Train, czyli olbrzymia kolekcja związana z kolejnictwem.
Cite du Train.jpg
W pierwszym hangarze są wystawy tematyczne wprowadzające w nastrój kolei. Część dotyczy np. roli tego środka transportu w czasie wojny. Jest przewrócona lokomotywa, jest wagon zablokowany przez śnieżne zaspy.
Przewrócona lokomotywa.jpg
Do niektórych wagonów można wsiąść a nawet się rozsiąść.
W tramwaju.jpg
Jest tu m.in. stary tramwaj paryski oraz wagony orient expressu.
Wagon Expressu.jpg
Są też wagony III i IV klasy co wg naszych standardów wydaje się być dość egzotyczne.
Przedział IV klasy.jpg
Zwiedzaniu towarzyszą odpowiednie odgłosy, zaaranżowane dialogi pomiędzy postaciami w wagonach i lokomotywach a nawet zapachy z okolic torów.
Restauracyjny.jpg
W drugim hangarze mamy kolekcję lokomotyw i wagonów w układzie historycznym. Od jednej ze starszych maszyn zaprojektowanych jeszcze przez George'a Stephensona po nowoczesną kolej szybkiej prędkości.
Maszyna Stephensona.jpg
Ale jest też sporo animacji: prezentacja kotła parowego czy silnika elektrowozu, możliwość przejścia pod kołami lokomotywy, pulpit nowoczesnej TGV, itp. itd.
Przekrój parowozu.jpg
Silniki elektrowozu.jpg
Podwozie.jpg
Pulpit TGV.jpg
Na części wystawy prezentowane są francuskie plakaty kolejowe reklamujące np. rozmaite atrakcje wakacyjne dostępne koleją. Jest też dział modelarski z trasami kolejek, choć może nie tak drobiazgowo zaaranżowanymi jak na wystawach poświęconych tylko temu tematowi, choćby we wrocławskim Kolejkowo.
Model.jpg
Trasa modelu.jpg
Atrakcją jest także minipociąg kursujący po wystawie z większą częstotliwością niż ten w Cite de Automobile, choć i tutaj chętnych jest dużo. Krystian z Iloną się przejechali, ja zrezygnowałem - szkoda było tracić samej wystawy.
TGV na zwrotnicy.jpg
Część ekspozycji znajduje się też na zewnątrz: mała stacja kolejowa, trochę wagonów, zwrotnica obrotowa.
Na zewnątrz Cite du Train.jpg
Bufet wewnątrz muzeum jest zaaranżowany na podobieństwo typowej dworcowej restauracji.
Bufet.jpg
Na zwiedzenie obu muzeów trzeba przeznaczyć przynajmniej pół dnia, w sumie można się tam szwendać jeszcze dłużej. Obiekty nie tanie, ale warte swojej ceny. Przy muzeum samochodów jest parking formalnie płatny, aczkolwiek w tym dniu okazało się że jednak darmowy, przy muzeum kolei parking jest na 100% bezpłatny.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Nie byłem wszędzie, ale mam to na uwadze
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
Awatar użytkownika
Comen
Moderator
Posty: 10737
Rejestracja: 30 maja 2011, o 00:37

Re: Francja/Niemcy/Szwajcaria: Lato w Alzacji 2-12 sierpnia 2022

Post autor: Comen »

Selestat
Najmniejsze z głównych miast Alzacji leży na równinie nadreńskiej tuż przy końcu Val de Argent, czyli jakieś 15 km od naszej bazy noclegowej. Ma interesującą starówkę, chociaż jak na standardy Francji chyba po prostu "normalną".
Plac Gambetty.jpg
Na starówce.jpg
Z pewnością najcenniejszym obiektem jest Biblioteka Humanistyczna - kolekcja starych druków, którą przekazał miastu Beatus Rhenanus.
Bibliotheque Humaniste.jpg
Humanista, wydawca Tacyta i Tytusa Liwiusza, współpracownik Erazma z Rotterdamu. Dzięki jego donacji zbiór książek przetrwał do dzisiejszych czasów a porównywalne zbiory Erazma uległy rozproszeniu.
Beatus Rhenanus.jpg
W kolekcji jest około 550 inkunabułów w tym pochodzący z VII w. n.e. lekcjonarz merowiński.
Inkunabuły.jpg
Biblioteka od 1889 roku mieści się w dawnej hali targowej. Muzeum jest dość interaktywne.
Muzeum Biblioteki.jpg
Poza wystawą starych książek i map obejrzymy makietę starego Selestatu.
Stara mapa.jpg
Makieta Selestatu.jpg
W sąsiedztwie jest Odyssey - animacja oparta na lekturach książkowych przenosząca zwiedzającego w świat wirtualny za pomocą czterowymiarowych okularów.
Odyssee.jpg
Narracja snuje też rozmaite opowieści o książce. Wkładając np. drewnianą płytę do panelu możemy posłuchać niestworzonych historii o rozmaitych potworach i bestiach znanych w Europie w XVI wieku. Jest nawet opowieść o jakimś dziwnym stworze z Krakowa (bynajmniej nie smoku wawelskim).
Bestia z Krakowa.jpg
Można również wydrukować sobie zakładkę z własnym imieniem uprzednio układając stare czcionki na wirtualnej maszynie drukarskiej. Oprócz wystawy placówka funkcjonuje podobnie jak każda biblioteka tzn. można przyjść i zamówić książkę do czytelni. W bibliotece panuje stosunkowo niska temperatura. W tym dniu były akurat rekordowe upały 38 stopni - kontrast był olbrzymi.
Eglise St Georges.jpg
Na starówce Selestatu są dwa duże kościoły. Gotycka fara miejska, czyli kościół św. Jerzego z remontowaną akurat wieżą.
Można powiedzieć typowa: kamienne posągi, ładne kolorowe witraże a na boku nawy stary obraz przedstawiający Ostatnią Wieczerzę.
Ostatnia Wieczerza.jpg
Ciekawszy jest drugi kościół dawnego opactwa Sainte Foy.
Fasada Sainte Foy.jpg
Przede wszystkim jest to rzadki w Polsce przykład architektury romańskiej.
Portal romański.jpg
Sainte Foy.jpg
I to na taką skalę z wielkim hełmem wieży nad skrzyżowaniem naw.
W stronę Sainte Foy.jpg
Po bokach niepozornego ołtarza jest dość minimalistyczna nowoczesna rzeźba czy instalacja zwana Volante. Trochę nacięć w murze.
Volante.jpg
Otwarta jest też krypta z grobami opatów i marmurową maską pośmiertną jakiejś kobiety. Zwana jest "Piękną nieznajomą z Selestat", chociaż czy była aż tak piękna to kwestia dyskusyjna.
Piękna nieznajoma z Selestat.jpg
Inną ciekawą świątynią miasta jest ceglana synagoga. W stosunku do formy przedwojennej pozbawiona została dużej kopuły na szczycie.
Synagoga.jpg
W trakcie spaceru minęliśmy także dwie bramy miejskie. W baszcie Tour Neuve są malowidła przedstawiające m.in. ukrzyżowanie Chrystusa oraz panoramę miasta.
Ukrzyżowanie na Tour Neuve.jpg
Przy położonej po przeciwległej stronie miasta Wieży Czarownic (Tour de la Sorcieres) stoi osobliwy pień drzewa ozdobiony kolorowymi płatkami i bibelotami przypominającymi kulturę voodoo.
Tour de Sorcieres.jpg
Pień drzewa.jpg
Tradycyjnie najbardziej stylowym fragmentem miasta okazał się kwartał garbarzy (tanneurs).
Dom alzacki.jpg
Znajdują się tutaj typowe alzackie domy z pruskiego muru oraz malownicze zaułki.
Zaułek w Quartier de Tanneurs.jpg
Ukryty wśród zabudowań tej dzielnicy znajduje się też niewielki ogród daliowy.
Ogród daliowy.jpg
Mimo stałego podlewania kwiaty mocno jednak tam powiędły. Susza dawała się we znaki we Francji tego lata. Chociaż fontanna na głównym miejskim placu przed ratuszem (Place des Armes) przyniosła trochę ochłody.
Fontanna na Place des Armes.jpg
Spoglądając w górę na bezchmurne niebo dostrzec można było bociany unoszące się nad miastem. Sporo ich było. Selestat leży w pobliżu podmokłych rozlewisk na Nizinie Alzackiej, stąd w okolice przebywa wiele ptaków.
Bociany ponad miastem.jpg
I stąd chyba pod miastem założono park tematyczny związany formalnie z bocianami, czyli Cigoland.
W Cigoland.jpg
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Nie byłem wszędzie, ale mam to na uwadze
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
Awatar użytkownika
Comen
Moderator
Posty: 10737
Rejestracja: 30 maja 2011, o 00:37

Re: Francja/Niemcy/Szwajcaria: Lato w Alzacji 2-12 sierpnia 2022

Post autor: Comen »

Miasteczka na szlaku winnym
Szlak ten ciągnie się przez 170 km podnóżami Wogezów od Marlenheim na północy po Thann na południu. Towarzyszy mu szeroka na kilka kilometrów strefa winnic porastająca łagodne pagórki poniżej wyższych leśnych grzbietów.
Winnica.jpg
Wśród winnic leżą wioski i miasteczka z charakterystycznymi brązowymi dachami. Większość z nich zachowało tradycyjną architekturę.
Rue Marsilly Thann.jpg
Okna pełne są rozmaitych ozdób i kwiatów.
Domki w Obernai.jpg
Miejscowości są bardzo popularne wśród turystów, dość stwierdzić że Eguisheim i Kaysersberg wygrywały plebiscyt na najpopularniejsze miejsce odwiedzane przez Francuzów.

Obernai
Leży u podnóża Góry św Otylii. Miasto otoczone jest fortyfikacjami. Co najmniej w kilku miejscach jest to podwójny pas murów i baszt.
Między fortyfikacjami.jpg
Z parkingu przez furtę przedostajemy się na niewielki plac Andre Neher.
Cukiernia przy murach.jpg
W niewielkim niebieskim domku znajduje się tradycyjna alzacka cukiernia a tuż obok dawna synagoga.
Synagoga.jpg
Idziemy w kierunku głównego placu oglądając tradycyjną architekturę i wystawy sklepowe.
Zegar słoneczny.jpg
Na rynku stoi scena a na niej czeski (lub słowacki) zespół ćwiczy przed występem. Od razu zrobiło się bardziej słowiańsko, choć w scenerii dość egzotycznej dla słowiańszczyzny. Przy scenie stara kamienna fontanna z figurą św. Otylii.
Place de Marche.jpg
Za nią wysoka wieża tzw. beffroi które są powszechne zwłaszcza na północy Francji. Wieża stoi przy miejskim ratuszu.
Beffroi i ratusz.jpg
Przechodzimy zaułkami wokół ratusza i dalej do placu Gwiazdy na którym stoi staroświecka karuzela.
Zaułek żydowski.jpg
Staroświecka karuzela.jpg
Docieramy pod stojący trochę na uboczu kościół św. Piotra. To świątynia neogotycka, ale bardzo fotogeniczna zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz.
Pod kościołem św Piotra.jpg
Wygląda na to, że pełni różne funkcje, nie tylko religijne. Z tyłu w kruchcie prezentowana jest wystawa dziwnych świetlnych masek.
Wystawa masek.jpg
Kameralna msza odbywa się w bocznej nawie czy kaplicy. Dojście do ołtarza w celach turystycznych nie sprawia problemu.
Nawa neogotycka.jpg
Poniżej kościoła jest pomnik biskupa Frehela a bliżej rynku zabytkowa studnia Sześciu Wiader.
Studnia Sześciu Wiader.jpg
Z centrum Obernai jedziemy jeszcze na widokowe wzgórze z pamiątkowym krzyżem.
Panorama Obernai.jpg
Roztacza się stąd widok na miasto, okoliczne góry oraz równinę Alzacji.
Winnice i Wogezy.jpg
Ribeauville
Najpiękniejszą ulicą Alzacji jest wg mojego skromnego doświadczenia Grand Rue w Ribeauville.
Grand Rue.jpg
Ulica biegnie pod górę z perspektywą zamku St Ulrich wznoszącego się na stoku nad miastem.
Grand Ruei Chateau St Ulrich.jpg
Nie jest to zresztą jedyny zamek nad Ribeauville - kilka ruin sąsiaduje tutaj ze sobą. W dolnej części ulicy jest sporo ruchu. Zachwycają kolorowe domy i zajazdy.
Malowana fasada.jpg
Na domku alzackim.jpg
Maison Jeanne dArc.jpg
Sklepy z tradycyjnymi wyrobami oraz pamiątkami.
Specjały alzackie.jpg
Oryginalne szyldy.
Szyld.jpg
Jeszcze jeden pluszowy misiek wypuszczający bańki z okna.
Misiek i bańki.jpg
W bok biegną malownicze zaułki.
Zaułek na dolnym mieście.jpg
Po jakimś czasie tej miejskiej przygody dochodzimy do placu ratuszowego z kamienną fontanną.
Tafla fontanny.jpg
Przed nami wznosi się wysoka wieża zegarowa nazwana od cechu rzeźników.
Plac Ratuszowy.jpg
Z boku przylega do niej duży kościół (po drodze minęliśmy nieco mniejszą kapliczkę).
Kapliczka.jpg
Co ciekawe dopiero za wieżą pojawia się drogowskaz wskazujący na "quartier pitturesque".
Quartier Pitturesque.jpg
Czyli do tej pory nie było malowniczo? Taka alzacka norma? Trzeba jednak przyznać, że dalej jest już tylko piękniej. Teraz już każdy dom przy ulicy zwraca uwagę.
Dom winiarza.jpg
Zamek na szczycie ponownie prześwituje w osi ulicy.
Grand Rue i Sankt Ulrich powyżej baszty rzeźników.jpg
Ta zmienia kierunki przypominając trochę naturalny wąwóz. Przy tym robi się trochę bardziej pusto i kameralnie. Ulica przecina niewielkie place. Ten z fontanną na środku nazywa się de la Sinne. Kiedyś winiarze toczyli tu swoje beczki. Nie wszyscy już do niego docierają.
Place de la Sinne.jpg
Na skrzyżowaniu zbaczamy w kierunku kościołów, które znajdują się nieco wyżej po prawej stronie.
Pod kościołem.jpg
Przy kościele katolickim rośnie wysokie egzotyczne drzewo: daglezja czy sekwoja?
Wysokie drzewo.jpg
Wewnątrz kościoła mieści się duża kaplica z nowoczesną mozaiką za ołtarzem.
Kaplica z mozaiką.jpg
W nawie prezentuje się wystawa dotycząca komunikacji werbalnej i niewerbalnej.
Wystawa tematyczna.jpg
Obok świątyni katolickiej stoi mniejszy i bardziej ascetyczny zbór protestancki.
Zbór protestancki.jpg
Wracamy teraz w stronę Grand Rue mijając piękne zaułki.
Zaułek na Górnym Mieście.jpg
Z zaułka na Grand Rue.jpg

Ulica kończy się na rozszerzającym się w corso Placu Republiki.
Plac Republiki.jpg

Z boku drogi płynie niżej przesklepiony potok. Z wielką przyjemnością wracamy teraz Grand Rue w odwrotnym kierunku do parkingu przy parku miejskim w dolnej części Ribeauville.

Riquewihr
Niewielkie miasteczko, które niektórzy nazywają wręcz wioską. Tuż za murami miejskimi i fosą znajdują się stoki porośnięte winoroślą.
Fosa i winnice.jpg
Boczne uliczki są tutaj w większości ślepe i prowadzą na obudowane domami podwórza.
Zaułek.jpg
Studnia w podwórku.jpg
Czasami zdarzają się wąskie i niepozorne przejścia niczym uliczka Sznurowa w Braszowie.
Ciasne przejście.jpg
Ale Riquewihr posiada też wysoki dom z pruskiego muru nazywany dość przesadnie "drapaczem chmur".
Drapacz chmur.jpg
Dwa kościoły stoją nieco w bok od głównej drogi. Wewnątrz są znacznie mniej ciekawe niż podobne świątynie w Obernai czy Ribeauville.
Kościół.jpg
Co ciekawe ratusz miejski znajduje się w osi dawnego muru i przechodzimy przelotową bramą pod budynkiem.
Ratusz w Riquewihr.jpg
Na placu za ratuszem znajduje się fontanna oraz reprodukcja widoku Riquewihr z XV-wiecznego dzieła Mateusza Meriana.
Fontanna pod ratuszem.jpg
To bodaj ten sam album, w którym reprodukowano panoramę Krakowa z napisem Totus Poloniae urbs celeberrima.
Widok Riquewihr.jpg
Po przeciwległej stronie miasta zabudowę zamyka wysoka brama miejska zwana Dolder.
Dolder.jpg
Wyprowadza ona na międzymurze które obecnie też zostało zabudowane kolorowymi alzackimi domkami tworząc jedyną w swoim rodzaju galerię.
Międzymurze.jpg
Ulica za murami.jpg
Wstępujemy tu do ciekawego sklepu wiedźm sprzedającego lalki czarownic z charakterystycznymi spiczastymi czapkami i nieodłącznymi miotłami.
Sklep z wiedźmami.jpg
Inny ciekawy sklep kryje się w podwórzu. Właściciel zgromadził w nim pamiątki z historycznej drogi 66 przecinającej Stany Zjednoczone od Chicago do Los Angeles.
Route 66.jpg


Thann
Thann leży na południowym krańcu szlaku win alzackich u podnóża masywu Grand Ballon. Z Miluzy dociera tutaj tramwaj a w zasadzie przekształcona w niego kolej miejska. Parkujemy w pobliżu baszty symbolizującej koniec szlaku winnego i zwanej Porte du Sud de La Route des Vins.
Porte Sud.jpg
Stąd już niedaleko do najważniejszego zabytku Thann - pięknej kolegiaty św Teobalda (Collegiale Saint Thibaut).
Kolegiata i jej wieża.jpg
Znajdują się tu relikwie biskupa Ubalda z włoskiego Gubbio.
Sw Thiebaut.jpg
Wg legendy dotarły tutaj po jego śmierci w 1160 roku. Biskup, który rozdał cały swój majątek obiecał oddać swój złoty pierścień słudze z Lotaryngii. Pewien pielgrzym zaofiarował się go dostarczyć na miejsce. Miał problem ze zdjęciem obrączki z nabrzmiałego paliczka odciął więc palec i po kłopocie. Trofeum zawiesił na swojej lasce pielgrzymiej. Gdy przybył w okolice Thann strudzony zasnął opierając kij o pień jodły. Jakże jednak był zaskoczony, gdy po obudzeniu okazało się, że tak pozostawiona laska wrosła w drzewo i grunt stając się jego częścią. Wobec tego cudu pierścień pozostał w tym miejscu, gdzie ufundowano kościół. Na pamiątkę wydarzenia w dniu 30 czerwca na placu przed kolegiatą spalane są 3 gałązki jodłowe.
Wracając do miasta.jpg
Kolegiata w Thann chlubi się swoja gotycką wieżą, która jest nazywana najpiękniejszą spirą Alzacji w kontraście do najwyższej ze Strasburga i największej z Freiburga. Innym kuriozum jest piękny portal wejściowy z wielkim tympanonem posiadającym pięć rzeźbionych pasów. To rekordowa liczba jeżeli chodzi o kościoły francuskie. Inne katedry mają zazwyczaj tylko 3 albo 4.
Portal kolegiaty.jpg
We wnętrzu kolegiaty znajdują się piękne witraże w tym jeden całkiem nowoczesny, w kaplicach bocznych misternie rzeźbione ołtarze, wspomniany relikwiarz biskupa z Gubbio oraz posąg Matki Boskiej.
Witraże chóru.jpg
Witraż abstrakcjonistyczny.jpg
Matka Boska.jpg
W dawnym arsenale mieści się miejscowe muzeum a naprzeciwko kamienna studnia z archaiczną rzeźbą.
Arsenał muzeum.jpg
Stara studnia.jpg
Droga prowadzi na most na rzece Thur. Domki po prawej tworzą zakątek porównywany do Wenecji.
Nad Thur.jpg
Ze starówki Thann idziemy w kierunku ruin zamku zwanego Engelbourg.
Zamek Engelsbourg.jpg
To miejsce szczególne zwane "okiem czarownicy". Kiedy w XVIII wieku zdecydowano o zburzeniu starej fortecy przewrócił się donżon, tworząc dość oryginalną formację widzianą z daleka. Śmiałkowie zapewne wspinają się do otworu podobnie jak u nas do okna w Okienniku Wielkim. Jednak wejść tam bez jakiegoś ułatwienia się nie da.
Oko Czarownicy.jpg
Spod zamku roztaczają się piękne widoki na Wogezy i Thann położone u wylotu górskiej doliny.
Thann spod zamku Engelsbourg.jpg
POd zamkiem Engelsbourg.jpg
Idziemy stąd na przeciwległy dosłoneczny stok gdzie znajduje się winnica Rangen, jedna z najbardziej znanych w Alzacji posiadające rangę Grand Cru.
Winnica Rangen.jpg
Ścieżka prowadzi tarasem pośród krzewów winorośli. Znajduje się tutaj niewielka kapliczka.
Kapliczka w winnicy.jpg
Widoki na miasto i Wogezy.
Thann z winnicy Rangen.jpg
Dobrze widać stąd starą fabrykę potasu działającą przy wjeździe do miasta. Przy zakładzie roznosił się specyficzny zapach jakby farby czy detergentu.
Fabryka Potasu.jpg
Od winnicy Rangen szlak zbiega łukiem w dół przez fragment lasu i wraca do miasta pod winnicą z widokami na nasłoneczniony stok i galerią sztuki na wolnym powietrzu.
Od dołu.jpg
Fotografia artystyczna.jpg
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Nie byłem wszędzie, ale mam to na uwadze
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
Awatar użytkownika
Comen
Moderator
Posty: 10737
Rejestracja: 30 maja 2011, o 00:37

Re: Francja/Niemcy/Szwajcaria: Lato w Alzacji 2-12 sierpnia 2022