Włochy to taki kraj, że nie ma opcji poznać go dokładnie - zawsze zabraknie czasu.
Jak Krystian sobie radził ze zwiedzaniem - program mieliście wszak bardzo bogaty.

Forum "Turystycznie" - najciekawsze forum turystyczne w sieci! Już od ponad 15 lat!
Włochy: 13 dni we Włoszech - Toskania plus Mediolan i Cinque Terre
Regulamin forum
Prosimy o zachowanie następującego schematu w tytule relacji:
Kraj: dokładny cel wycieczki (data wycieczki)
Przykład:
Austria: Salzburg (15.07.2020)
Prosimy o zachowanie następującego schematu w tytule relacji:
Kraj: dokładny cel wycieczki (data wycieczki)
Przykład:
Austria: Salzburg (15.07.2020)
Relacja: 13 dni we Włoszech - Toskania plus Mediolan i Cinque Terre
Jakoś sobie poradził. Czasami trzeba było pertraktować
Jak już nie dawał rady zawsze można go było wziąć na ręce. Ciekawe, że siłę zawsze odzyskiwał przy placach zabaw
. Nie ma ich we Włoszech za wiele, przynajmniej w centrach miast. A te które są zazwyczaj skromniejsze niż te w Polsce. Starsze, niewiele urządzeń do zabawy. No ale to my zbieramy wszystkie fundusze unijne, które idą m.in. na tego typu niewielkie inwestycje.
Nie byłem wszędzie, ale mam to na uwadze
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
Relacja: 13 dni we Włoszech - Toskania plus Mediolan i Cinque Terre
Prato
Po Pistoi pojechaliśmy do Prato. W sobotę popołudniu była wyjątkowa okazja, bo w mieście odbywała się coroczna procesja do katedralnej relikwii - przepaski Matki Boskiej zwanej cintola. Prato to drugie co do wielkości miasto w Toskanii leżące pomiędzy Pistoią a Florencją, w zasadzie dalekie przedmieście tej drugiej. Aby zwiedzić stare miasto wygodniej jest wysiąść nie na głównej stacji ale mniejszym przystanku Prato Porta al Serraglio. Stamtąd prosta ulica Via Magnolfi prowadzi wprost na plac katedralny. Na nim ustawiono już trybuny dla widzów miejskiej uroczystości, która miała się odbyć późnym wieczorem. Póki co można było wejść na trybuny, rozejrzeć się i poobserwować służby miejskie sprawnie ustawiające płotki i barierki. W samej katedrze z charakterystycznym zewnętrznym balkonem dziełem Donatella odbywały się religijne nabożeństwa związane z adoracją wspomnianej cintoli. Wystawiona była w kaplicy przy wejściu - biskup intonował modlitwę i pieśń do Ducha Świętego. Veni Creator Spiritus to po łacinie, ona była po włosku, ale brzmiała podobnie. Po zwiedzeniu katedry przedostaliśmy się na mniejszy Piazza del Commune z ładną fontanną, kolumnadą oraz imponującą wieżą Pałacu Pretorów siedzibą muzeum historycznego miasta. W Prato jest też zamek należący kiedyś do cesarza. Stoi przy dużym placu Santa Maria delle Carceri nazwanym tak od stojącego obok kościoła. Akurat był tam ślub i głowę dam że słyszałem wśród gości język polski. Na dziedzińcu zamku znajduje się estrada muzyczna czy teatralna a po murach można sobie okrążyć fortecę podziwiając widoki na miasto. Jeszcze niedawno w Prato funkcjonowały liczne fabryki tekstylne, pozostałością po nich jest kilka ceglanych kominów. Na wschód od zamku rozciąga się stara dzielnica przemysłowa z domami tkaczy. Gdzieś tam mieści się też muzeum przemysłu tekstylnego do którego w sumie nie poszliśmy bo Krystian był już zmęczony i trzeba było się posilić. Pobłąkaliśmy się jeszcze po tutejszej starówce odwiedzając niewielki ogród przy Palazzo Buonamico oraz wielki plac Mercatale w pobliżu rzeki Bisenzio. Potem udaliśmy się w miejsce koncentracji barwnego historycznego pochodu zwanego corteggio. Uczestniczyły w nim przedstawicielstwa rozmaitych miast toskańskich w swoich tradycyjnych ubiorach wraz ze sztandarami zwanymi gonfalone. Bez trudu np. rozpoznaliśmy krzyż maltański z herbu Pizy. Niektóre z tych sztandarów uczestnicy pochodu podrzucali wysoko do góry i wyłapywali. Drudzy rozwijali je na podobieństwo wachlarza oraz tworzyli rozmaite figury. Punktem kulminacyjnym pochodu był przemarsz zamaskowanych postaci. Te czarne miały na plecach dziwaczne dzwonki czyniące spory harmider, ci biali chwytali na lasso osoby z tłumu - jakby domniemanych złoczyńców, bo potem ktoś krzyczał "qui sono buoni" (ci są dobrzy). Korowód zamykali muzycy i aktorzy. Krystian dostał nawet pocałunek od takiej pani na wysokich szczudłach. Do końca imprezy nie dotrwaliśmy ze względu na późną porę - korowód przechodził ulicami miasta na plac pod katedrą a finałem imprezy był pokaz sztucznych ogni.
Po Pistoi pojechaliśmy do Prato. W sobotę popołudniu była wyjątkowa okazja, bo w mieście odbywała się coroczna procesja do katedralnej relikwii - przepaski Matki Boskiej zwanej cintola. Prato to drugie co do wielkości miasto w Toskanii leżące pomiędzy Pistoią a Florencją, w zasadzie dalekie przedmieście tej drugiej. Aby zwiedzić stare miasto wygodniej jest wysiąść nie na głównej stacji ale mniejszym przystanku Prato Porta al Serraglio. Stamtąd prosta ulica Via Magnolfi prowadzi wprost na plac katedralny. Na nim ustawiono już trybuny dla widzów miejskiej uroczystości, która miała się odbyć późnym wieczorem. Póki co można było wejść na trybuny, rozejrzeć się i poobserwować służby miejskie sprawnie ustawiające płotki i barierki. W samej katedrze z charakterystycznym zewnętrznym balkonem dziełem Donatella odbywały się religijne nabożeństwa związane z adoracją wspomnianej cintoli. Wystawiona była w kaplicy przy wejściu - biskup intonował modlitwę i pieśń do Ducha Świętego. Veni Creator Spiritus to po łacinie, ona była po włosku, ale brzmiała podobnie. Po zwiedzeniu katedry przedostaliśmy się na mniejszy Piazza del Commune z ładną fontanną, kolumnadą oraz imponującą wieżą Pałacu Pretorów siedzibą muzeum historycznego miasta. W Prato jest też zamek należący kiedyś do cesarza. Stoi przy dużym placu Santa Maria delle Carceri nazwanym tak od stojącego obok kościoła. Akurat był tam ślub i głowę dam że słyszałem wśród gości język polski. Na dziedzińcu zamku znajduje się estrada muzyczna czy teatralna a po murach można sobie okrążyć fortecę podziwiając widoki na miasto. Jeszcze niedawno w Prato funkcjonowały liczne fabryki tekstylne, pozostałością po nich jest kilka ceglanych kominów. Na wschód od zamku rozciąga się stara dzielnica przemysłowa z domami tkaczy. Gdzieś tam mieści się też muzeum przemysłu tekstylnego do którego w sumie nie poszliśmy bo Krystian był już zmęczony i trzeba było się posilić. Pobłąkaliśmy się jeszcze po tutejszej starówce odwiedzając niewielki ogród przy Palazzo Buonamico oraz wielki plac Mercatale w pobliżu rzeki Bisenzio. Potem udaliśmy się w miejsce koncentracji barwnego historycznego pochodu zwanego corteggio. Uczestniczyły w nim przedstawicielstwa rozmaitych miast toskańskich w swoich tradycyjnych ubiorach wraz ze sztandarami zwanymi gonfalone. Bez trudu np. rozpoznaliśmy krzyż maltański z herbu Pizy. Niektóre z tych sztandarów uczestnicy pochodu podrzucali wysoko do góry i wyłapywali. Drudzy rozwijali je na podobieństwo wachlarza oraz tworzyli rozmaite figury. Punktem kulminacyjnym pochodu był przemarsz zamaskowanych postaci. Te czarne miały na plecach dziwaczne dzwonki czyniące spory harmider, ci biali chwytali na lasso osoby z tłumu - jakby domniemanych złoczyńców, bo potem ktoś krzyczał "qui sono buoni" (ci są dobrzy). Korowód zamykali muzycy i aktorzy. Krystian dostał nawet pocałunek od takiej pani na wysokich szczudłach. Do końca imprezy nie dotrwaliśmy ze względu na późną porę - korowód przechodził ulicami miasta na plac pod katedrą a finałem imprezy był pokaz sztucznych ogni.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Nie byłem wszędzie, ale mam to na uwadze
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
Relacja: 13 dni we Włoszech - Toskania plus Mediolan i Cinque Terre
Ogród w Pratolino
Pratolino leży jakieś 10 km na północ od Florencji na lesistych wzgórzach otaczających stolicę Toskanii. Jest to końcowy przystanek autobusu miejskiego nr 25 startującego z Piazza San Marco. Ogród w Pratolino stanowi jeden z kilku czy nawet kilkunastu założeń stworzonych przez Medyc
Pratolino leży jakieś 10 km na północ od Florencji na lesistych wzgórzach otaczających stolicę Toskanii. Jest to końcowy przystanek autobusu miejskiego nr 25 startującego z Piazza San Marco. Ogród w Pratolino stanowi jeden z kilku czy nawet kilkunastu założeń stworzonych przez Medyc