Koszyce - Europejską Stolicą Kultury 2013
Koszyce, drugie pod względem liczby ludności miasto, położone na południowym wschodzie kraju, na dawnym trakcie handlowym "krakowsko-koszyckim" (Gdańsk-Kraków-Węgry). Miasto wielokulturowe i wieloetniczne, w którym mieszkały i nadal mieszkają (obok ludności słowackiej) także mniejszości narodowe: węgierska, żydowska i romska.
Jakie są Wasze wspomnienia/opinie z pobytu w tej Europejskiej Stolicy Kultury?
Może macie jakieś zdjęcia z Koszyc (starówka, zabytki, region)? <mysli>

Forum "Turystycznie" - najciekawsze forum turystyczne w sieci! Już od ponad 15 lat!
Słowacja
Re: Słowacja
Ja w zasadzie mam jedynie wspomnienia drogowe, i to nieprzyjemne. Zdarzyło mi się raz zapłacić mandat coś koło 150 zł za niemianie winiety na autostradę, bo nie uwierzyłem, że ta dość dziurawa dwupasmówka jest autostradą. Słowacy ostrzegają, że na końcu każdej autostrady stoi policja i wlepia mandaty (z tego wszak żyje), a mi się nie opłaci kupować tygodniowej winiety na autostradę, i to na nieco ponad 20 kilometrów, bo tyle jest z Preszowa do Koszyc. Z informacji internetowych wiem, że w Preszowie trzeba bardzo uważać, bo dawna droga do Koszyc, numer bodajże 68, teraz jest oznaczona wręcz wstydliwie malutkimi znakami. Aby wszyscy jechali na autostradę, kupowali winiety, albo płacili mandaty. Znalazłem znak, zjechałem i dojechałem do Koszyc. Z miasta pamiętam duże osiedla potężnych bloków, wiodące między nimi dwupasmówki, którymi jadę, koszmarne rozjazdy pod torami kolejowymi, gdzie się raz omal nie wpakowałem pod prąd, bo pomylić się łatwo. Ale jakoś wyjechałem z miasta.
Za to z powrotem, cały czas trzymałem się drogowskazów, które ładnie wyprowadzały mnie z miasta znów przez te same osiedla, aż w końcu wylądowałem na... autostradzie. Zatrzymałem się w porę, widząc w oddali policję na przeciwległym pasie, która łapie tych, co winiet nie mają. Zawróciłem i znów próbuje wyjechać z miasta. Bez efektu. Za każdym razem ląduję w tym samym miejscu. W końcu zatrzymałem się na stacji i pytam obsługi, jak ja mam trafić na drogę 68 do Preszowa. Tłumaczą mi, że tak, jak jechałem dotąd. Mówię, że właśnie tak jechałem, ale i tak wyjeżdżam na autostradę. Bo tak ma być – usłyszałem odpowiedź od niekumatego kasjera. Na szczęście poratował mnie gość w kolejce. Mówi, żeby jechać prosto, na autostradę. Wjechać na nią śmiało i po około kilometrze będzie zjazd, ale nie na Preszów, lecz odległy na Budimir. I dopiero po zjeździe pojawi się informacja, że to droga nr 68 na Preszów.
Pytam, czy nie można tego było prościej zrobić. - Można było, ale wtedy policja nie zarabiałaby na zjeździe w Preszowie takiej kasy. I w tym momencie straciłem do państwa słowackiego resztki sympatii. Do państwa, to nie znaczy, że do Słowaków.
Ale jak dwa lata temu wracałem z Węgier, znałem tajemnicę drogi 68, to już nawet w oddali dostrzegłem wieżę katedry św. Elżbiety...
Za to z powrotem, cały czas trzymałem się drogowskazów, które ładnie wyprowadzały mnie z miasta znów przez te same osiedla, aż w końcu wylądowałem na... autostradzie. Zatrzymałem się w porę, widząc w oddali policję na przeciwległym pasie, która łapie tych, co winiet nie mają. Zawróciłem i znów próbuje wyjechać z miasta. Bez efektu. Za każdym razem ląduję w tym samym miejscu. W końcu zatrzymałem się na stacji i pytam obsługi, jak ja mam trafić na drogę 68 do Preszowa. Tłumaczą mi, że tak, jak jechałem dotąd. Mówię, że właśnie tak jechałem, ale i tak wyjeżdżam na autostradę. Bo tak ma być – usłyszałem odpowiedź od niekumatego kasjera. Na szczęście poratował mnie gość w kolejce. Mówi, żeby jechać prosto, na autostradę. Wjechać na nią śmiało i po około kilometrze będzie zjazd, ale nie na Preszów, lecz odległy na Budimir. I dopiero po zjeździe pojawi się informacja, że to droga nr 68 na Preszów.
Pytam, czy nie można tego było prościej zrobić. - Można było, ale wtedy policja nie zarabiałaby na zjeździe w Preszowie takiej kasy. I w tym momencie straciłem do państwa słowackiego resztki sympatii. Do państwa, to nie znaczy, że do Słowaków.
Ale jak dwa lata temu wracałem z Węgier, znałem tajemnicę drogi 68, to już nawet w oddali dostrzegłem wieżę katedry św. Elżbiety...
Re: Słowacja
Katedra św Elżbiety to faktycznie cacko architektoniczne. Obok katedry jest jeszcze grająca fontanna. Kiedyś to była super atrakcja, dzisiaj takie fontanny ma co drugie miasto w Europie.
Ładnie położony jest koszycki ogród zoologiczny, na wzgórzach w północnej części miasta. Większość zwierząt tam się znajdujących to rodzima fauna. Słowacy hołubią zwłaszcza niedźwiedzie brunatne i trzeba przyznać, że w Koszycach mają one piękny duży wybieg. Nie można tego natomiast powiedzieć o małpach, które ściśnięto w wąskich klatkach tuż przy wejściu. Ja tam byłem jakieś 6-7 lat temu, może się więc coś od tego czasu zmieniło. Przy ZOO był też tor skibobów, pojeździliśmy sobie tam wtedy do woli bo dostaliśmy jakiś promocyjny karnet.
Ładnie położony jest koszycki ogród zoologiczny, na wzgórzach w północnej części miasta. Większość zwierząt tam się znajdujących to rodzima fauna. Słowacy hołubią zwłaszcza niedźwiedzie brunatne i trzeba przyznać, że w Koszycach mają one piękny duży wybieg. Nie można tego natomiast powiedzieć o małpach, które ściśnięto w wąskich klatkach tuż przy wejściu. Ja tam byłem jakieś 6-7 lat temu, może się więc coś od tego czasu zmieniło. Przy ZOO był też tor skibobów, pojeździliśmy sobie tam wtedy do woli bo dostaliśmy jakiś promocyjny karnet.
Nie byłem wszędzie, ale mam to na uwadze
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
Re: Słowacja
Byłem w Koszycach, naprawdę ładne miasto. Widoki są wspaniałe.
-
monica98
Re: Słowacja
Yoana pisze:Na letni wypoczynek polecam ośrodek wypoczynkowy Zemplínska šírava ("wschodniosłowackie morze").
może i ''odkopuję'' ten post ,ale podpisuję się pod tym w 100%. Miałam tę przyjemność,że w gimnazjum spędzałam część wakacji właśnie w Zemplinskiej Siravie i chyba do tej pory należą do