Małopolskie: Między Moszczenicą a Łużną, 22 lutego 2026
: 22 lut 2026, o 20:55
Jednodniowy spacer w scenerii Pogórza Ciężkowickiego z Moszczenicy do Łużnej.
Teoretycznie prowadzą tamtędy dwa szlaki gminne o kolorze zielonym i niebieskim, ale ich zachowanie jest szczątkowe i tylko na niektórych odcinkach pojawiają się znaki na drzewach. Co gorzej, część dróg, którymi prowadzą, mocno zarosła i zdarza się, że przejście tarasują zwalone gałęzie. W sumie dobrze, że odwilż jeszcze całkowicie nie nadeszła, bo drogi leśne są mocno błotniste i generalnie nie polecam tych tras, chyba że w bardzo suchej porze roku.
Startuję z Moszczenicy. Na miejscowym cmentarzu parafialnym znajduje się drewniana kaplica z ciekawym gotyckim portalem.
Drewno wygląda jakby na nowe, a w każdym razie musiało być odczyszczone.
Vis a vis cmentarza stoi nowy kościół parafialny - trzeba przyznać wielka nowoczesna "kolumbryna".
Nieco dalej na przeciwległym pagórku jest chyba stara świątynia, chociaż mapa sugeruje, że stoją tam ruiny synagogi. No ale z dzwonnicą i krzyżem?
Oraz rzeźbą upamiętniającą przedwojennego biskupa tarnowskiego Leona Wałęgę, który ufundował szkołę w Moszczenicy.
Jak już napisałem szlaki gminne są raczej zapomniane, więc trasę robiłem z mapą, trochę "na azymut". Ruszam w górę ulicą Szkolną obok Urzędu Gminy i wychodzę na pola, a następnie przez odleglejszy przysiółek Poddaństwo do tzw. Księżego Lasu.
Funkcjonuje tutaj ścieżka przyrodnicza zaprojektowana przez uczniów miejscowej szkoły podstawowej. Ciekawa inicjatywa, aczkolwiek, aby ścieżkę zwiedzić przydałby się jakiś lokalny przewodnik. Jest tylko mapa z zaznaczonymi umownie kolejnymi przystankami, ale bez informacji, co ukazują. Gdzieniegdzie na drzewach oryginalne sygnatury. Wydaje się, że to projekt zrobiony przez ambitnego nauczyciela geografii czy biologii, ale potem już zapuszczony i nie odnawiany.
Incydentalnie na trasie pojawiają się też "zielone klocki" szlaku gminnego. Droga wychodzi na szerokie pola z widokami na południe.
Na skraju lasu rozstaj szlaków z zachowanym drogowskazem.
Idę teraz w kierunku cmentarza Pustki błądząc trochę leśnymi bezdrożami. Dochodzę do wyraźnej drogi jezdnej i nią osiągam górny poziom cmentarza 123.
Jego stok przypomina trochę niszę kamieniołomu. Na górze jest wysoka kaplica z wieżą, tzw. gontyna.
Stylowa, drewniana z ciekawymi zdobieniami.
Taras wokół kaplicy dostępny. Można też zejść na niższy taras mniej więcej pośrodku cmentarza.
Piękny widok na południe z dominującą w panoramie Maślaną Górą.
Widać też dolną część cmentarza poniżej urwiska.
Nagrobki w kilku sektorach.
W każdym z nich kamienny monument bądź obelisk. Na tabliczkach głównie Węgrzy, ale trafiają się też polskie nazwiska, np. Wola.
Wracam mniej więcej po swoich śladach zdobywając jeszcze szczyt wzgórza Pustki ponad cmentarzem. Nic tam nie ma. Nawet ścieżki, którą powinien biec zielony szlak. W okolicach cmentarza w ogóle nie natknąłem się na jego znaki. Wracam do krzyżówki i stamtąd błotnistymi drogami przez las, aż do wygodnej asfaltówki biegnącej polami w kierunku szczytu Wiatrówek. Na Wiatrówkach niedawno zbudowano wieżę widokową, reklamowaną już na dole przy urzędzie gminy Moszczenica. Stoi trochę w bok od drogi. Projekt jak na polskie warunki oryginalny, wykonanie solidne.
Szkoda tylko, że na miejscu brak jakiejkolwiek informacji turystycznej, np. co widać z góry. Panorama rozległa, tego dnia zapewne niepełna. Na pewno rozpoznałem Maślaną Górę, Jaworze oraz Rosochatkę i Jodłową Górę.
Po lewej w dali kolejne szczyty Beskidu Niskiego, a po północnej stronie ciągnie się długie pasmo Brzanki i majaczy w mgle Liwocz.
Może widać stamtąd Tatry, ale nie przy tej pogodzie. Drogą asfaltową schodzę w dół w kierunku Łużnej. Do ceglanej kapliczki na rozstaju dróg.
Stąd odbijam jeszcze w bok do cmentarza wojennego nr 120 ukrytego trochę w bok od drogi na skraju lasu.
Też całkiem duży z monumentem z niemiecką inskrypcją.
I też głównie spoczywają tu węgierscy honwedzi. Jak mówi tablica przy wejściu: legion z Kiskunhalas.
Schodzę w dół do Łużnej. Już z daleka widać ciekawy dwuwieżowy neogotycki kościół, który stoi na pagórku. Jest to jedna ze starszych neogotyckich realizacji w Małopolsce.
Jej projektantem był najprawdopodobniej Antoni Stacherski, znany przede wszystkim z dużego kościoła w Rzepienniku Biskupim, który też minąłem jadąc busem. Wygląda, że jest to kościół orientowany. Niestety wnętrze było zamknięte.
Łużna ma też ciekawy prostokątny plac w centrum, chociaż nigdy miastem nie była. Możliwe, że to jakaś współczesna inwestycja w rynek.