Chantilly
Na koniec Chantilly. Podparyskie miasteczko znane z rezydencji pałacowo-zamkowej, jednej z najsławniejszych we Francji zbudowanej w latach 1528-1531.
Chateau i park.jpg
Posiadłość należała z początku do znanego konetabla (dowódcy armii francuskiej) z okresów wojen włoskich. Był przedstawicielem rodu Montmorency i nosił kobieco brzmiące imię Anne. Pomnik konny pierwszego właściciela znajduje się na głównym tarasie przed wejściem do pałacu.
Pomnik konny konetabla Anne de Montmorency.jpg
Jest tam też sporo innych rzeźb nawiązujących charakterem do luksusowego miejsca.
Pałac przy wejściu.jpg
Zamek już w tym czasie dorównywał królewskim rezydencjom. W XVII wieku przeszedł w ramach dziedziczenia do włości Księcia Ludwika Burbona zwanego Wielkim Kondeuszem. Był to czołowy francuski przywódca wojskowy w okresie wojny trzydziestoletniej i jedna z najważniejszych osób w państwie. Ranga rezydencji jeszcze wzrosła. Organizowano tu wielkie bale i pokazy fajerwerków. Miała też miejsce premiera jednej ze sztuk Moliera.
Portret Moliera pędzxla Mignarda.jpg
Za tych czasów na zamku pracował słynny ochmistrz i kucharz Francois Vatel znany jako popularyzator bitej śmietany, która po francusku jest nazywana creme chantilly. Skończył niestety smutno popełniając samobójstwo w dniu wizyty króla Ludwika XIV, gdy dowiedział się, że zamówione owoce morza mogą nie dotrzeć na czas. Do dziś we francuskim używa się idiomu "umrzeć z braku sosu homarowego", co oznacza nagłe załamanie z powodu jakiejś pozornej błahostki.
Zamek i fosa.jpg
Dzisiejsze muzeum we wnętrzu posiadłości nosi imię wielkiego księcia: Musee Conde. Powstało jednak znacznie później w końcu XIX wieku, kiedy właścicielem majątku został Henryk Orleański książę de Aumale. Przeprowadził on gruntowną restaurację obiektu, który został mocno zniszczony w czasie burzliwych wydarzeń Rewolucji Francuskiej. Ponieważ był kolekcjonerem dzieł sztuki, więc w testamencie przepisał swoje zbiory państwu. Obecnie pałacem administruje Instytut Francuski.
Instytut Francuski.jpg
I trzeba przyznać, że posiadłość wygląda lepiej niż trochę zaniedbany pałac w Compiegne. Zwiedzanie biegnie w trzech kierunkach. Pierwsza ścieżka prowadzi do widzianej z dziedzińca kaplicy pałacowej, w której wyświetla się film pokazujący historię rezydencji.
Kaplica z dziedzińca.jpg
Podziwiać tam można kolorowy witraż, marmurowe rzeźby i wykończenia oraz kopułę z napisem Esperance (Nadzieja).
Sklepienie kaplicy.jpg
Udając się w inną stronę zwiedzamy pałacowe komnaty o zróżnicowanym wystroju.
Salon egzotyczny.jpg
Mniej tu jest sypialni a więcej pomieszczeń reprezentacyjnych. Podziw wzbudza galeria lustrzana ozdobiona obrazami rozmaitych bitew, w których w domyśle uczestniczyli władający pałacem.
Galeria bitew.jpg
Dużą część rezydencji zajmuje galeria sztuki. Są to specjalnie przygotowane sale z odpowiednim oświetleniem.
Jedna z sal galerii.jpg
Znajdziemy tu m.in. dzieła znanych mistrzów renesansu: Rafaela, Guido Reni czy Fra Angelico.
Rafael Madonna z Loreto.jpg
Jeden z portretów Simonetty Vespucci pędzla Piero de Cosimo.
Simonetta Vespucci Piero de Cosimo.jpg
Kochało się w niej chyba pół Florencji w tym Sandro Botticelli inny słynny malarz quattrocenta, który sportretował ją jako
Wenus i
Primawerę (Wiosnę). Ale to w Uffizi.
Ingres Wenus Anadiomene.jpg
W przewadze na ekspozycji są, co zrozumiałe, dzieła francuskie, ale na najwyższym stopniu rekomendacji: choćby sławne płótna Ingresa czy Delacroix oraz scena napoleońska
Zadżumieni w Jaffie.
Antoine Gros Zadżumieni w Jaffie.jpg
Portrety słynnych kardynałów Mazarina i Richelieu.
Portret Richelieu.jpg
W sporej kolekcji znalazł się także obraz polskiego malarza Stanisława Chlebowskiego przedstawiający algierskiego emira Abdelkadera. Chlebowski namalował go w Stambule, gdzie pracował jako nadworny malarz sułtana.
Chlebowski.jpg
Osobną część wystawy stanowi stara biblioteka.
Biblioteka.jpg
W gablotach wystawione są wiekowe iluminowane kodeksy.
Stare modlitewniki.jpg
Najbardziej znanym eksponatem są
Bogate godzinki księcia du Berry ozdobione malunkami przez braci Limbourg. Większość z kart obejrzeć można było na osobnej wystawie w budynku parkowym. Poszczególne strony przedstawiają kolejne miesiące roku wraz ze spisem świąt i modlitw oraz iluminacjami ukazującymi charakterystyczne prace polowe czy obrzędy przypadające na dany okres.
Karta z Godzinek.jpg
Ta wystawa cieszyła się sporym powodzeniem wśród zwiedzających, pomimo że wstęp był dodatkowo płatny. Podobne zainteresowanie turystów było też wielkim budynkiem stajni.
Wielkie stajnie.jpg
Obiekt ten stanowi żywe muzeum konia. Najpierw można obejrzeć kilkanaście koni różnej maści i wielkości przebywających w boksach.
Biały ogier.jpg
Potem przejść ekspozycję opisującą wszelkie tematy związane z życiem konia, sportami hippicznymi i sprzętem służącym do zaprzęgu i osiodłania.
Equus.jpg
Częścią eksponatów są stare drewniane zabawki w postaci koni na biegunach albo tych zamontowanych w ulicznych karuzelach.
Drewniane rumaki.jpg
W jednej z sal obowiązkowy obraz z wyścigów konnych namalowany przez Verneta i przypominający trochę słynne
Derby w Epsom Gericaulta z paryskiego Luwru.
Vernet Wyścigi w Chantilly.jpg
W środku budynku stajni ukrywa się odkryta arena
Arena.jpg
Obok znajduje się też kryty maneż zwany rotundą, w którym w ramach biletu odbywa się pokaz umiejętności końskich.
Maneż.jpg
Komentarz po francusku - trochę przydługawy, ale koniki sprawowały się całkiem poprawnie prezentując ukłony czy taneczne kroczki.
Prezentacja z kucykiem.jpg
Chantilly jest jednym z ważniejszych ośrodków hippicznych Francji. Obok pałacu na wielkich błoniach znajduje się tor wyścigów konnych.
Tor wyścigowy.jpg
Do pałacu dojść można ze stacji skrótem przez las oraz trawiaste błonia.
Błonia w Chantilly.jpg
To założenie jest olbrzymie. Obeszliśmy tylko fragment dużego parku wokół pałacu.
Park w Chantilly.jpg
W części jest to park angielski z rozmaitymi budowlami ozdobnymi.
Park Angielski.jpg
Bliżej pałacu park francuski z równo przystrzyżonymi klombami, trawnikami oraz basenami wodnymi.
Park Francuski.jpg
Po tych ostatnich pływały dzikie gęsi.
Gęsi.jpg
Sam pałac otoczony jest wodną fosą w postaci ozdobnych rezerwuarów.
Chateau i duże akweny.jpg
Przy schodach fontanny i kaskady wodne.
Kaskada.jpg
Na koniec pora na lody sprzedawane w Chantilly z obowiązkową czapeczką z bitej śmietany. Przechodzimy jeszcze przez miasteczko skupiające się wzdłuż pojedynczej długiej ulicy przy której stoi kościół oraz na drugim końcu główny plac miejski.
Plac miejski.jpg
Ostatni dzień to już tylko przejazd na lotnisko. Dwoma pociągami i autobusem z Beauvais. Niestety wszystko co miłe szybko się kończy. Ale kto wie może za rok? Albo za kilka lat? Plany już są.