Mam wrażenie, że niektóre IT w mniej turystycznych miasteczkach istnieją - jak mawiał klasyk - tylko teoretycznie. Czyli jest kasa na promocję, posadka do pierdzenia w stołek i wydawałoby się słuszne założenie, że "przecież i tak żaden idiota nie przyjdzie". Ale że miewam niezbyt mądre pomysły, to czasem z premedytacją w takie miejsca wdeptuję (w zanadrzu mam zawsze pytanie o pocztówki), wywołując w najlepszym razie konsternację, a nierzadko panikę. Pewnie w niektórych punktach do dziś snują mrożące krew w żyłach opowieści o tym, że ktoś jednak przyszedł!
Najbardziej kuriozalną sytuację miałem w Łagowie (tym świętokrzyskim). Tabliczka kieruje do Urzędu Miasta, potem piętro. Wchodzę - młodziutki chłopaczek coś je i siedzi przed laptopem, na stoliku talerzyki, brudne szklanki, skórki od mandarynek - słowem rozpierducha po jakiejś słabej imprezce.
Pytam, czy tu jest informacja turystyczna.
Yyyy, tak... ale teraz nie ma pani... a o co chodzi?
Macie jakieś mapki, pocztówki... cokolwiek.
Yyyy... Chyba tak... chyba były gdzieś pocztówki... Ale zaczeka pan, ja zadzwonię...
Przez kolejny kwadrans towarzyszę zabawie w ciepło -zimno. Chłopak po kolejnych wskazówkach przetrzepuje kolejne szafki, przerzuca różne teczki, papiery. Pocztówek niet. Zimno. Ktoś na linii coś mu tłumaczy, przytakuje, tak, tak, dobrze, rozłącza się.
Pójdzie pan ze mną - mówi wreszcie bojowym głosem.
Prowadzi mnie na drugi koniec korytarza, otwiera drzwi, wchodzimy do pomieszczenia i tadam - znajduję się przed ubikacjami.
Przyznam, że teraz ja zaczynam się niepokoić.
W rogu przy umywalkach stoi duże kartonowe pudło - ani chybi materiały promocyjne
Grzebie w nich jakiś czas i wreszcie heroicznie wręcza mi karteczkę - "Gmina Łagów zaprasza!"
Z uśmiechem pytam, czy mogę się przy okazji załatwić - niby tak, ale szybko, bo muszę zamknąć i wracać... publiczna toaleta jest na dole.
Macham ręką i odchodzę, dziękując za cały trud.
W Zduńskiej Woli było całkiem podobnie, tylko bez wizyty w kibelku i - co za tym idzie - bez pocztówki
A wzorcowy punkt? Limanowa. Mnóstwo darmowych mapek, widokówek z całej okolicy, folderów, przemiła obsługa. Aż po powrocie z Miejskiej Góry wdepnąłem 2. raz "żeby jeszcze coś nakraść".