Forum "Turystycznie" - najciekawsze forum turystyczne w sieci! Już od ponad 15 lat!
Punkty informacji turystycznej
Re: Punkty informacji turystycznej
Wisła. Nawet w niedziele czynne. Pani udziela potrzebnych informacji, ale oferta gadżetów bardzo skromna.
Re: Punkty informacji turystycznej
IT otwarte w niedzielę to niestety rzadkość, więc duży plus dla Wisły.Adler pisze: 8 paź 2024, o 18:22 Wisła. Nawet w niedziele czynne. Pani udziela potrzebnych informacji, ale oferta gadżetów bardzo skromna.
Re: Punkty informacji turystycznej
Mam wrażenie, że niektóre IT w mniej turystycznych miasteczkach istnieją - jak mawiał klasyk - tylko teoretycznie. Czyli jest kasa na promocję, posadka do pierdzenia w stołek i wydawałoby się słuszne założenie, że "przecież i tak żaden idiota nie przyjdzie". Ale że miewam niezbyt mądre pomysły, to czasem z premedytacją w takie miejsca wdeptuję (w zanadrzu mam zawsze pytanie o pocztówki), wywołując w najlepszym razie konsternację, a nierzadko panikę. Pewnie w niektórych punktach do dziś snują mrożące krew w żyłach opowieści o tym, że ktoś jednak przyszedł!
Najbardziej kuriozalną sytuację miałem w Łagowie (tym świętokrzyskim). Tabliczka kieruje do Urzędu Miasta, potem piętro. Wchodzę - młodziutki chłopaczek coś je i siedzi przed laptopem, na stoliku talerzyki, brudne szklanki, skórki od mandarynek - słowem rozpierducha po jakiejś słabej imprezce.
Pytam, czy tu jest informacja turystyczna.
Yyyy, tak... ale teraz nie ma pani... a o co chodzi?
Macie jakieś mapki, pocztówki... cokolwiek.
Yyyy... Chyba tak... chyba były gdzieś pocztówki... Ale zaczeka pan, ja zadzwonię...
Przez kolejny kwadrans towarzyszę zabawie w ciepło -zimno. Chłopak po kolejnych wskazówkach przetrzepuje kolejne szafki, przerzuca różne teczki, papiery. Pocztówek niet. Zimno. Ktoś na linii coś mu tłumaczy, przytakuje, tak, tak, dobrze, rozłącza się.
Pójdzie pan ze mną - mówi wreszcie bojowym głosem.
Prowadzi mnie na drugi koniec korytarza, otwiera drzwi, wchodzimy do pomieszczenia i tadam - znajduję się przed ubikacjami.
Przyznam, że teraz ja zaczynam się niepokoić.
W rogu przy umywalkach stoi duże kartonowe pudło - ani chybi materiały promocyjne
Grzebie w nich jakiś czas i wreszcie heroicznie wręcza mi karteczkę - "Gmina Łagów zaprasza!"
Z uśmiechem pytam, czy mogę się przy okazji załatwić - niby tak, ale szybko, bo muszę zamknąć i wracać... publiczna toaleta jest na dole.
Macham ręką i odchodzę, dziękując za cały trud.
W Zduńskiej Woli było całkiem podobnie, tylko bez wizyty w kibelku i - co za tym idzie - bez pocztówki
A wzorcowy punkt? Limanowa. Mnóstwo darmowych mapek, widokówek z całej okolicy, folderów, przemiła obsługa. Aż po powrocie z Miejskiej Góry wdepnąłem 2. raz "żeby jeszcze coś nakraść".
Najbardziej kuriozalną sytuację miałem w Łagowie (tym świętokrzyskim). Tabliczka kieruje do Urzędu Miasta, potem piętro. Wchodzę - młodziutki chłopaczek coś je i siedzi przed laptopem, na stoliku talerzyki, brudne szklanki, skórki od mandarynek - słowem rozpierducha po jakiejś słabej imprezce.
Pytam, czy tu jest informacja turystyczna.
Yyyy, tak... ale teraz nie ma pani... a o co chodzi?
Macie jakieś mapki, pocztówki... cokolwiek.
Yyyy... Chyba tak... chyba były gdzieś pocztówki... Ale zaczeka pan, ja zadzwonię...
Przez kolejny kwadrans towarzyszę zabawie w ciepło -zimno. Chłopak po kolejnych wskazówkach przetrzepuje kolejne szafki, przerzuca różne teczki, papiery. Pocztówek niet. Zimno. Ktoś na linii coś mu tłumaczy, przytakuje, tak, tak, dobrze, rozłącza się.
Pójdzie pan ze mną - mówi wreszcie bojowym głosem.
Prowadzi mnie na drugi koniec korytarza, otwiera drzwi, wchodzimy do pomieszczenia i tadam - znajduję się przed ubikacjami.
Przyznam, że teraz ja zaczynam się niepokoić.
W rogu przy umywalkach stoi duże kartonowe pudło - ani chybi materiały promocyjne
Grzebie w nich jakiś czas i wreszcie heroicznie wręcza mi karteczkę - "Gmina Łagów zaprasza!"
Z uśmiechem pytam, czy mogę się przy okazji załatwić - niby tak, ale szybko, bo muszę zamknąć i wracać... publiczna toaleta jest na dole.
Macham ręką i odchodzę, dziękując za cały trud.
W Zduńskiej Woli było całkiem podobnie, tylko bez wizyty w kibelku i - co za tym idzie - bez pocztówki
A wzorcowy punkt? Limanowa. Mnóstwo darmowych mapek, widokówek z całej okolicy, folderów, przemiła obsługa. Aż po powrocie z Miejskiej Góry wdepnąłem 2. raz "żeby jeszcze coś nakraść".
Re: Punkty informacji turystycznej
Ja bardzo pozytywne wspomnienia mam z Biecza (IT na głównej płycie rynku obok parkingu). Miałem gości z Kanady, dostali mnóstwo broszur o gminie i regionie w języku angielskim (odpowiedniki w języku polskim też były), z części proponowanych atrakcji skorzystali. Bogato "zaopatrzony" jest też punkt IT w Krzywej w Gminie Sękowa nieopodal tamtejszej cerkwi z bardzo kompetentną obsługą.
Re: Punkty informacji turystycznej
Jest taki żarcik: jeżeli kiedyś poczujesz się bezużyteczny/-a, to wiedz, że w (nazwa "ulubionej" miejscowości) jest punkt informacji turystycznej.
Re: Punkty informacji turystycznej
Kiedyś chodziłem, ale dziś traktuję to trochę jako musztardę po obiedzie. Zanim się dotrze do takiego punktu to już zdąży się zwiedzić dużą część miejscowych atrakcji. Większość informacji spokojnie znajdę wcześniej w Internecie. Nawet kolorową mapę terenu można od biedy podmienić aplikacjami mapowymi z sieci.
Nie byłem wszędzie, ale mam to na uwadze
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
Re: Punkty informacji turystycznej
Ja lubię wdepnąć po "zrywkę", zwłaszcza że potrafię zgubić się nawet w wypizdowach z kilkoma ulicami na krzyż 
No i punkty IT mogą być atrakcją per se - jak np. w familoku w Czerwionce czy w Głusku - zacna ekspozycja akwarystyczna rodzimych ryb słodkowodnych.
No i punkty IT mogą być atrakcją per se - jak np. w familoku w Czerwionce czy w Głusku - zacna ekspozycja akwarystyczna rodzimych ryb słodkowodnych.
Re: Punkty informacji turystycznej
Głusk - gdzie to ?
Re: Punkty informacji turystycznej
Głusko, Drawieński PN - niedaleko jeziora Ostrowite.
