PKS-y - kiedyś monopoliści w całym kraju - obecnie wobec ogromnej konkurencji coraz częściej padają. Ma to swoje plusy i minusy. Z punktu widzenia turysty PKS zapewniał dojazd do nawet niewielkich wiosek w górach. Po upadku wielu PKS-ów dojazd w góry komunikacją publiczną (szczególnie w weekendy) stał się niewykonalny. Prywatni przewoźnicy takich (nie oszukujmy się - deficytowych) tras nie utrzymują.
Właśnie zorientowałem się, że kolejnym PKS-em który się zwija (choć jeszcze żyje) jest przedsiębiorstwo w Kłodzku. W wakacje szkolne w dni wolne od pracy na trasie Lądek Zdrój - Kłodzko kursuje aż 1 PKS dziennie (o Bielicach, przełęczy Puchaczówka itp. można w ogóle zapomnieć). Na trasie Lądek - Kłodzko liczyć można tylko na prywatne przedsiębiorstwo dysponujące 19-osobowymi busami. Ostatni bus odjeżdża w kierunku Kłodzka kilka minut po 18, więc szału nie ma.
Niedługo wyjazd w góry bez auta (lub namiotu) może okazać się mało realny.

Forum "Turystycznie" - najciekawsze forum turystyczne w sieci! Już od ponad 15 lat!
PKS
PKS
Jest ryzyko, że w Bieszczadach autobusami komunikacji publicznej możemy już zbyt długo nie pojeździć. Nie wygląda to dobrze.
http://www.nowiny24.pl/bieszczady/a/aut ... ,11789306/
http://www.nowiny24.pl/bieszczady/a/aut ... ,11789306/
PKS
Zastanawiam się jak rzeczonej firmie opłaca się biznes na Słowacji, gdzie przeciętna gęstość zaludnienia jest taka mniej więcej "bieszczadzka". A są regiony Polski gdzie na szerszy ruch turystyczny liczyć raczej nie można. Czyżby cała ściana wschodnia: Lubelszczyzna, Podlasie wyglądało podobnie albo i gorzej?
Nie byłem wszędzie, ale mam to na uwadze
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
PKS
Może mają jakiś system dopłat państwowych na poszczególne kursy lub trasy albo coś w ten deseń.
Turystów korzystających w Bieszczadach z PKS-ów poza sezonem jest jak na lekarstwo - zazwyczaj poza sezonem jako turysta jeździłem sam - poza mną trochę miejscowych (góra kilka osób, a czasem nikogo) i przede wszystkim dzieci oraz młodzież ze i do szkół).
Obawiam się, żeby nie skończyło się jak z komunikacją publiczną w Beskidzie Niskim, która na chwilę obecną właściwie prawie nie istnieje.
Turystów korzystających w Bieszczadach z PKS-ów poza sezonem jest jak na lekarstwo - zazwyczaj poza sezonem jako turysta jeździłem sam - poza mną trochę miejscowych (góra kilka osób, a czasem nikogo) i przede wszystkim dzieci oraz młodzież ze i do szkół).
Obawiam się, żeby nie skończyło się jak z komunikacją publiczną w Beskidzie Niskim, która na chwilę obecną właściwie prawie nie istnieje.