Francja: Migawki z Paryża, 10 sierpnia 2025
: 26 sie 2025, o 10:46
Paryża w zasadzie nie planowałem, ale towarzystwo chciało, pociągi do Rouen rano w niedzielę nie jechały, więc zmiana planów i voila... Paryż w jeden dzień to zdecydowanie za mało. Skoncentrowaliśmy się na kilku sztandarowych miejscach, tak że dużo czasu spędziliśmy w metrze.
.
Potem przechadzka po Montmartrze. Kolorowy plac Tertre.
Moulin de la Galette.
Biust Dalidy.
W dół do bulwaru Clichy. Po drodze stacja metra z tradycyjnym szyldem.
Okolice placu Pigalle pełne sex-shopów i peep-showów.
Słynny Moulin Rouge.
Ale generalnie gdzie te kasztany? I okolica raczej nijaka. Na bulwarze pełno petów. Planty Dietlowskie w Krakowie też są lekko zaniedbane, ale mimo wszystko jest tam czyściej. Metrem do Łuku Triumfalnego. Tłumy ludzi.
Potem do Trocadero. Jeszcze parę kroków po wyjściu z metra i nasz 10-latek nareszcie ją ma. Wieża Eiffla tuż za Sekwaną. Widoczek z tego tarasu całkiem ładny.
Schodzimy w kierunku wieży. Przez Plac Warszawy a potem Most Jeny.
Na nim koła olimpijskie - pozostałość po igrzyskach z poprzedniego roku.
Obchodzimy wieżę Eiffla. Sesja zdjęciowa. Wydawało mi się że jest mniej brązowa a bardziej stalowa.
Oczywiście w ciągu jednego dnia nawet nie próbujemy wchodzić na górę. Olbrzymie kolejki. Piknik w parku na Polach Marsowych.
Potem spacerek przez dzielnicę. Rue Grenelle do Placu Inwalidów i wielkiego Muzeum Armii.
Stamtąd z powrotem do metra. Po odwiedzeniu stadionu PSG wracamy do centrum. Krótki przystanek przy Luwrze.
Wgląd w przedsionek wystawy i na dziedziniec ze szklaną piramidą.
Dwa przystanki dalej pod Hotel de Ville. Spacerkiem wzdłuż Sekwany do mostu Arcole i nim na wyspę Cite pod Notre-Dame.
Część kościoła jeszcze w rusztowaniach. Fasada główna odnowiona. Jakaś akcja w bicie dzwonów. Półgodzinny koncert.
Wracamy na prawy brzeg i jeszcze kawałek pod Centrum Pompidou. Fontanna Strawinsky przypominająca Fontannę Tinguely w Bazylei. Tylko bardziej kolorowa.
Krzyś i Miś Puchatek na sąsiednim budynku.
Tyle.
Każde duże miasto to moloch. W tych kilka godzin trudno poczuć lokalny klimat.
Do Sacre Coeur dotarliśmy piechotą z dworca Gare du Nord. To raptem kilka ulic.
Spod bazyliki panorama. Krystian zawiedziony, bo nie widać stamtąd wieży Eiffla. Może to nie Paryż? Albo emigranci ją ukradli 