Wypad trochę spontaniczny i zrealizowany z dnia na dzień, skoro nadarzyła się okazja. Cel był tam gdzieś wcześniej zaplanowany - pozostało pojechać i odbyć. Łódź to miasto, które nie przestaje mnie fascynować.
Teoretycznie brzydkie. Praktycznie nie ma starówki. Ma natomiast XIX-wieczną dzielnicę, jakiej nie ma żadne inne miasto w Polsce.
W jej obrębie wykwintne miejskie pałace w różnym stanie utrzymania, stare tereny poprzemysłowe, nowe wieżowce i stare czynszówki tworzą niesamowity wprost melanż, w którym wszystkie kombinacje są możliwe.
Jest tu pełno pustostanów i aż zastanawiające jest jaki potencjał to miasto ma w sobie. Przy czym co ciekawe tereny zadbane graniczą z ruderami. Jedno drugiemu nie przeszkadza. Naprzeciwko Manufaktury stoi na ten przykład odłogiem cały kwartał olbrzymich wielokondygnacyjnych poprzemysłowych hal, a dziwnym trafem po drugiej stronie ulicy zbudowali nowy niezbyt ciekawy hotel Andel, jakby nie można było zaadaptować tej starej poprzemysłowej zabudowy.
Bez wątpienia jest to miasto do poszwendania się i wypatrywania tego typu urbanistycznych ciekawostek. Brył i detali.
Wszystko jest tam na swój sposób inne i czekające na odkrycie.
Łódź w sumie była tym razem głównie punktem noclegowym, aczkolwiek odwiedziłem sporo miejsc w samym mieście, to jednak wyjeżdżam jak zwykle z niedosytem.
Wstąpiłem natomiast do dwóch miast satelitarnych w obrębie aglomeracji, mocno jednak odmiennych w swoim miejskim krajobrazie: Pabianic i Zgierza. Pabianice są bardziej "łódzkie" tylko na mniejszą skalę.
Zgierz ma swój odmienny, choć także przemysłowy charakter.
No i pomiędzy tymi spacerami miejskimi jeszcze dłuższa wycieczka w przyrodzie przez lasy nad Grabią, jedną z czystszych rzek niżowej Polski.
Piątek: Łódź
Sobota: Łask i lasy nad Grabią z osadą młyńską Talar, Pabianice, Łódź
Niedziela: Łódź, Zgierz

Forum "Turystycznie" - najciekawsze forum turystyczne w sieci! Już od ponad 15 lat!
Łódzkie: W Łodzi i poza Łodzią 17-19 kwietnia 2026
Regulamin forum
Prosimy o zachowanie następującego schematu w tytule relacji:
Województwo: dokładny cel wycieczki (data wycieczki)
Przykład:
Małopolskie: Czchów (08.07.2020)
Prosimy o zachowanie następującego schematu w tytule relacji:
Województwo: dokładny cel wycieczki (data wycieczki)
Przykład:
Małopolskie: Czchów (08.07.2020)
Łódzkie: W Łodzi i poza Łodzią 17-19 kwietnia 2026
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Nie byłem wszędzie, ale mam to na uwadze
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
Re: Łódzkie: W Łodzi i poza Łodzią 17-19 kwietnia 2026
Piękniejsza strona Łodzi
Po zachodniej stronie miasta już poza główną obwodnicą znajduje się duży kompleks parkowy na Zdrowiu. Na jego skraju znajduje się kilka obiektów sportowych w tym aquapark Fala, hala sportowa Atlas oraz stadion jednego z łódzkich klubów ŁKS (sądząc po napisach na murach zachodnia strona Łodzi jest za ŁKS-em, a wschodnia za Widzewem). Dwa ostatnie obiekty widoczne są ze stacji Łódź Kaliska, gdzie wsiadałem do pociągu dzień później. Pierwszego dnia moim celem był jednak ogród zoologiczny wraz z Orientarium oraz ogród botaniczny. To łódzkie zoo jest dość kompaktowe, aczkolwiek obejmuje wiele obiektów i jest tam sporo ciekawych zwierząt. Pewnym mankamentem jest tylko jedno wejście. W sumie nie wiedząc, gdzie się ono dokładnie znajduje, musiałem obejść 3/4 ogrodzenia. Część przestrzeni jest niestety w remoncie, więc nie można było obejrzeć np. zebry, a także motyli. Główną atrakcją jest jednak Orientarium, wielki pawilon z boksami dla zwierząt oraz sporym akwarium. Tunel podwodny nie jest może tak spektakularny jak we Wrocławiu ale sam zbiornik fajnie ogląda się z boku mogąc zrelaksować się na leżaczku. W środku zatopiono wrak myśliwca. W akwarium pływają rekiny, płaszczki i inne duże ryby. Jeden przydenny przycupnął w kąciku przy tunelu. Słonie akurat przebywały na zewnątrz, ale w środku mają duży wybieg z basenem, w którym też pływa trochę ryb. Jest orangutan, niedźwiedź jawajski i trochę innych małp. Najciekawsze było karmienie wydr - całe stadko dobrało się do pojemnika z "frutti di mare" pływającego na małej tratwie w baseniku. Poza budynkiem Orientarium jest sporo wybiegów oraz małych pawilonów. Ładnie prezentowały się żyrafy. W ich zagrodzie jest też boks dla surykatek. Z dużych drapieżników "dyżurowała" lwica.
Lew i tygrys gdzieś się jednak ukryły. Mają dość spore wybiegi, pomysłowo zaaranżowane, m.in. z wrakiem starego samolotu. Są też hipopotamy, sporo ptaków, oryginalny rudy gatunek pandy, jakieś kopytne i stare akwarium z mniejszymi rybkami. Miejsce przyjemne niespecjalnie przepełnione piątkowym popołudniem. Boom zapewne już minął, chociaż do Orientarium przybyła spora wycieczka szkolnych dzieci. Ogród Botaniczny znajduje się naprzeciwko zoo po drugiej stronie ulicy. Bardzo przyjemne i rozległe miejsce. Najciekawiej prezentował się o tej porze roku ogród japoński wokół dużego stawu. To ze względu na czas kwitnienia drzew - głownie ozdobnych wiśni i magnolii. Zresztą sporo ludzi chodziło i robiło im zdjęcia, trafiła się nawet profesjonalna sesja z modelką w sukniach ślubnych. Inne ciekawe miejsce w ogrodzie to alpinarium, gdzie można się trochę powspinać na wzgórza z wielkich głazów wśród roślinności skalnej. W jednym miejscu niewielka kaskada spływa pomiędzy skałami. Ciekawym punktem ogrodu jest mini skansen ze starą zagrodą wiejską i licznymi grządkami obsadzonymi kwiatami, warzywami, ziołami i roślinami gospodarczymi (np. do produkcji barwników). Z kwiatów kwitły akurat tulipany. Dalsze części ogrodu to mieszanka zaprojektowanych klombów i mniej lub bardziej naturalnego lasu. Mamy też labirynt z żywopłotów. Jeszcze bez liści, ale spokojnie można tam zabłądzić. Do różnych części parku wiodą edukacyjne ścieżki. Drzewa kwitną. Przez środek biegnie zabytkowa aleja lipowa. To i tak tylko część wielkiego kompleksu zieleni na Zdrowiu, po północnej stronie jest wolno dostępny park z monumentalnym pomnikiem przy alei. Dojazd z centrum z okolic Manufaktury, gdzie miałem kwaterę wcale jednak nie był jakoś dogodny. Większość trasy przebyłem piechotą. Tramwaj z Konstantynowa kończy trasę przy Alei Włókniarzy, dalej w kierunku centrum tory zostały zlikwidowane. Także te na ulicy Zielonej nie są wykorzystywane, chociaż pozostały jeszcze opuszczone przystanki. W sumie komunikacja łódzka niezbyt mi przypadła do gustu, mimo pozornie gęstej sieci w centrum trudno się w tym wszystkim połapać. Mam wrażenie, że preferowany jest raczej kierunek połączeń północ-południe niż wschód-zachód.
Po zachodniej stronie miasta już poza główną obwodnicą znajduje się duży kompleks parkowy na Zdrowiu. Na jego skraju znajduje się kilka obiektów sportowych w tym aquapark Fala, hala sportowa Atlas oraz stadion jednego z łódzkich klubów ŁKS (sądząc po napisach na murach zachodnia strona Łodzi jest za ŁKS-em, a wschodnia za Widzewem). Dwa ostatnie obiekty widoczne są ze stacji Łódź Kaliska, gdzie wsiadałem do pociągu dzień później. Pierwszego dnia moim celem był jednak ogród zoologiczny wraz z Orientarium oraz ogród botaniczny. To łódzkie zoo jest dość kompaktowe, aczkolwiek obejmuje wiele obiektów i jest tam sporo ciekawych zwierząt. Pewnym mankamentem jest tylko jedno wejście. W sumie nie wiedząc, gdzie się ono dokładnie znajduje, musiałem obejść 3/4 ogrodzenia. Część przestrzeni jest niestety w remoncie, więc nie można było obejrzeć np. zebry, a także motyli. Główną atrakcją jest jednak Orientarium, wielki pawilon z boksami dla zwierząt oraz sporym akwarium. Tunel podwodny nie jest może tak spektakularny jak we Wrocławiu ale sam zbiornik fajnie ogląda się z boku mogąc zrelaksować się na leżaczku. W środku zatopiono wrak myśliwca. W akwarium pływają rekiny, płaszczki i inne duże ryby. Jeden przydenny przycupnął w kąciku przy tunelu. Słonie akurat przebywały na zewnątrz, ale w środku mają duży wybieg z basenem, w którym też pływa trochę ryb. Jest orangutan, niedźwiedź jawajski i trochę innych małp. Najciekawsze było karmienie wydr - całe stadko dobrało się do pojemnika z "frutti di mare" pływającego na małej tratwie w baseniku. Poza budynkiem Orientarium jest sporo wybiegów oraz małych pawilonów. Ładnie prezentowały się żyrafy. W ich zagrodzie jest też boks dla surykatek. Z dużych drapieżników "dyżurowała" lwica.
Lew i tygrys gdzieś się jednak ukryły. Mają dość spore wybiegi, pomysłowo zaaranżowane, m.in. z wrakiem starego samolotu. Są też hipopotamy, sporo ptaków, oryginalny rudy gatunek pandy, jakieś kopytne i stare akwarium z mniejszymi rybkami. Miejsce przyjemne niespecjalnie przepełnione piątkowym popołudniem. Boom zapewne już minął, chociaż do Orientarium przybyła spora wycieczka szkolnych dzieci. Ogród Botaniczny znajduje się naprzeciwko zoo po drugiej stronie ulicy. Bardzo przyjemne i rozległe miejsce. Najciekawiej prezentował się o tej porze roku ogród japoński wokół dużego stawu. To ze względu na czas kwitnienia drzew - głownie ozdobnych wiśni i magnolii. Zresztą sporo ludzi chodziło i robiło im zdjęcia, trafiła się nawet profesjonalna sesja z modelką w sukniach ślubnych. Inne ciekawe miejsce w ogrodzie to alpinarium, gdzie można się trochę powspinać na wzgórza z wielkich głazów wśród roślinności skalnej. W jednym miejscu niewielka kaskada spływa pomiędzy skałami. Ciekawym punktem ogrodu jest mini skansen ze starą zagrodą wiejską i licznymi grządkami obsadzonymi kwiatami, warzywami, ziołami i roślinami gospodarczymi (np. do produkcji barwników). Z kwiatów kwitły akurat tulipany. Dalsze części ogrodu to mieszanka zaprojektowanych klombów i mniej lub bardziej naturalnego lasu. Mamy też labirynt z żywopłotów. Jeszcze bez liści, ale spokojnie można tam zabłądzić. Do różnych części parku wiodą edukacyjne ścieżki. Drzewa kwitną. Przez środek biegnie zabytkowa aleja lipowa. To i tak tylko część wielkiego kompleksu zieleni na Zdrowiu, po północnej stronie jest wolno dostępny park z monumentalnym pomnikiem przy alei. Dojazd z centrum z okolic Manufaktury, gdzie miałem kwaterę wcale jednak nie był jakoś dogodny. Większość trasy przebyłem piechotą. Tramwaj z Konstantynowa kończy trasę przy Alei Włókniarzy, dalej w kierunku centrum tory zostały zlikwidowane. Także te na ulicy Zielonej nie są wykorzystywane, chociaż pozostały jeszcze opuszczone przystanki. W sumie komunikacja łódzka niezbyt mi przypadła do gustu, mimo pozornie gęstej sieci w centrum trudno się w tym wszystkim połapać. Mam wrażenie, że preferowany jest raczej kierunek połączeń północ-południe niż wschód-zachód.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Nie byłem wszędzie, ale mam to na uwadze
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/