Góra Żar siedziała nam w głowach od dłuższego czasu. Nigdy nie było czasu. Aż do wczoraj. Prognozy zapowiadały zachmurzenie z lekkimi opadami deszczu. Niestety na miejscu było inaczej.
Dojazd pod dolną kolejkę PKL i decyzja, że jednak wyjedziemy. Tego dnia w planach były jeszcze zakupy w Krakowie, więc czas był ograniczony. Bilet normalny: 37 zł (góra, dół). Mieliśmy kartę Multisport, więc cena spadła z 74 zł na 59 zł.
Gdy wyjeżdżamy zaczyna się prawdziwa ulewa.

Niestety aparat nie uchwycił wszystkich panoram, bo widoczność na górze mocno spadła. Turystów mimo tej pogody sporo. Restauracja i ogródki z parasolami pękają w szwach. Darmowa, niewielka toaleta od strony zbiornika. Dwa punkty z pamiątkami. Pomysł z wielką ławką trafiony. Musiałem nań wyskoczyć.

Tego dnia w nocy zapowiadana była impreza w rytmie house i techno. W pełnym deszczu próby nagłośnienia.
Na dole punkt widokowy z sercem, dostępny gratis dla osób, które kupią pamiątkę w sklepie. Parking całodniowy: 25 zł (osobowe).
IMG_5524.jpeg
IMG_5529.jpeg
IMG_5531.jpeg
IMG_5535.jpeg
IMG_5538.jpeg
IMG_5545.jpeg
IMG_5556.jpeg
IMG_5561.jpeg
IMG_5562.jpeg
IMG_5565.jpeg
IMG_5567.jpeg
IMG_5570.jpeg
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.