Comen pisze:czy ten region turystyczny na długie lata przestanie być celem wycieczek
Na długie lata być może nie, ale przez jakiś czas na pewno tak. Szczególnie dla turystów, którzy chcą wypocząć i pozwiedzać w pełnym komforcie - głównie "psychicznym"...
Nie wiadomo ponadto jak turyści, np. z Polski, będą tam traktowani zakładając że Krym będzie
rosyjski. <mysli>
Wiem, że biurom turystycznym nie będzie to przeszkadzać (ważne są pieniądze a nie narodowość turysty) ale nastawienie ludności (szczególnie tej zdecydowanie optującej za Rosją - a jak jesteśmy w tej chwili postrzegani wiadomo...) może być różne... Oby nie...
Comen pisze:Wiadomo nikt nie chce odpoczywać w cieniu wojsk, nawet jeśli sytuacja polityczna jakoś się ustabilizuje.
Tu miałbym wątpliwości... Zwłaszcza jeśli przypomnę sobie Egipt w momencie największego wrzenia. Przecież nie brakowało chętnych na wyjazdy nawet do centrum Kairu - wtedy "paszczy lwa"...
Szkoda by było, żeby Krym wypadł z "mapki" wakacyjnych wyjazdów. Byliśmy tam pod koniec lat osiemdziesiątych (ja, sam, jeszcze wcześniej w roku 80) i pamiętamy ten wyjazd do dziś. Oczywiście, to były inne czasy... Pojechaliśmy "maluchem" (ponad 3 tys. km w jedną stronę - podróż trwała trzy dni... <tak> ). Zwiedziliśmy wszystko co było do zwiedzenia: Symferopol, Ałusztę, Sudak, Gurzuf, Jałtę, Liwadię, Masandrę, Ałupkę, Bachczysaraj... Nie byliśmy jedynie w Sewastopolu - wtedy był miastem zamkniętym dla cudzoziemców - można było dostać jednorazowe pozwolenie ( w miejscowej komendzie milicji) ale była to możliwość raczej teoretyczna, w praktyce prawie nie do zrealizowania - nam się nie udało... :|
Mieszkaliśmy przez dwa tygodnie w sercu Nikitskiego Ogrodu Botanicznego - mamy tam rodzinę (wówczas byli pracownikami Ogrodu). Do dziś pamiętamy jak "bolały nas brzuchy" od testowania nowych owoców - trwały wtedy jeszcze eksperymenty nad stworzeniem nowego gatunku - połączenia brzoskwini ze śliwką - czyli znanej nam dziś powszechnie nektaryny. A że pracami badawczymi zajmowali się właśnie nasi gospodarze to na nas "testowali" różne ich krzyżówki i smaki. Oj, ciężka to była praca... <lol> Na nektarynki nie mogliśmy później patrzeć przez parę lat...
Równie miło wspominamy (głównie rozpoczęcia bo zakończeń nie możemy sobie za bardzo przypomnieć... <lol> ) degustację win, np. w wytwórni w Massandrze...
Zrobiliśmy sporo zdjęć, ale były to czasy jeszcze bez aparatów cyfrowych. Pstrykaliśmy analogiem przeźrocza - minęło "parę" lat więc jeśli uda się je (a myślimy, że tak) odpowiednio zdigitalizować to wrzucimy kilka na Forum...
Comen, sprowokowałeś mnie do wspominek... <zlezka>