Częstochowa to historycznie nie jest ani Śląsk ani Wielkopolska - obecnie jednak to całkiem duże miasto przynależy do województwa śląskiego, więc wycieczka w ramach odpowiedniej rubryki. Z pewnością jest to dobry punkt wypadowy w całkiem ciekawe krajoznawczo okolice. W ciągu dwóch dni zrobiłem sobie dwie trasy piesze na Wyżynie Częstochowskiej: Złoty Potok - Olsztyn i Częstochowa - Mstów. Już widzę, że atrakcji okolicznych starczy jeszcze na przynajmniej jeden porównywalny wypad, więc niewykluczone, iż za jakiś rok, dwa przyjadę tutaj znów. Samo miasto pod względem turystycznym sprawia niestety wrażenie przystawki do najważniejszego klasztoru w Polsce. Tam tłumy turystów-pielgrzymów niesamowite, poniżej na ulicach miasta zdecydowanie mniej. Swoje przemyślenia mam. W każdym razie Częstochowa ma swój potencjał, póki co słabo wykorzystany. Autentycznych scenerii tam nie brakuje. Rynków w mieście nad Wartą doliczyłem się nawet sześć, aczkolwiek niekoniecznie są one dobrymi celami turystycznymi. Trochę szkoda, że wiele miejsc potencjalnie ciekawych jest zagrożonych zniknięciem. Dotyczy to Częstochowy (krajobraz przemysłowy, stare podwórka), ale też i Mstowa (miasteczko stodół). Śpieszmy się zwiedzać zabytki, bo szybko znikają. Kilka zdjęć tonem wstępu:
Klasyczna częstochowska widokówka. Ksiądz Augustyn Kordecki na wałach klasztoru jasnogórskiego
Wizytówka Mstowa - symboliczne jabłuszko
Najbardziej "górski" widok na Jurze. Góry Sokole z południowych skłonów Biakła

Forum "Turystycznie" - najciekawsze forum turystyczne w sieci! Już od ponad 15 lat!
Śląskie: Częstochowa. Północna Jura 8-11 listopada 2019
Regulamin forum
Prosimy o zachowanie następującego schematu w tytule relacji:
Województwo: dokładny cel wycieczki (data wycieczki)
Przykład:
Małopolskie: Czchów (08.07.2020)
Prosimy o zachowanie następującego schematu w tytule relacji:
Województwo: dokładny cel wycieczki (data wycieczki)
Przykład:
Małopolskie: Czchów (08.07.2020)
Śląskie: Częstochowa. Północna Jura 8-11 listopada 2019
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Nie byłem wszędzie, ale mam to na uwadze
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
Re: Relacja: Częstochowa. Północna Jura 8-11 listopada 2019
Jura Północna (Złoty Potok - Parkowe - Brama Twardowskiego - Kamieniołom Warszawski - Siedlec - Pustynia Siedlecka - Zrębice - Skała św Idziego - Góry Sokole - Biakło - Olsztyn)
Trasę ze Złotego Potoku do Olsztyna zaprojektowałem tak, aby wyciągnąć całą "esencję" atrakcji z tego terenu. Wymagało to kilkukrotnej zmiany koloru szlaku, ale generalnie sam etap marszu wydłużyło jedynie nieznacznie. Tym niemniej mam wrażenie, że z pominiętej reszty będzie się dało i tak wyciągnąć w miarę aromatyczną "herbatkę". Ponieważ w dworze Raczyńskich kiedyś tam już byłem pognałem dalej do rezerwatu Parkowe. Zaczęło się całkiem obiecująco od niewielkiej, ale łatwo dostępnej jaskini Niedźwiedziej. Powyżej niej jest także druga, znacznie większa i z piękną szatą naciekową, ale zamknięta z przyczyn ochronnych. Potem doszedłem do stawu o poetyckiej nazwie Sen Nocy Letniej zwanego też prościej Stawem Zielonym. Tym razem było tutaj dość ponuro jak to w listopadzie przy nienajlepszej aurze. Przy stawie stoi drewniany młyn Kołaczew. Sprawia wrażenie opuszczonego i niszczejącego, w każdym razie o tej porze roku nic się tam nie dzieje. Szlak Orlich Gniazd opuszcza dolinę Wiercicy i wspina się na wzgórza otaczające ją od wschodu. Przechodzę kilka garbów z niewielkimi skałkami, ostatnie zejście dość strome. Przecinam drogę główną z Janowa do Żarek i zmieniam szlak na zielony noszący imię 7 Dywizji Piechoty z 1939 roku. Szlak powinien doprowadzić do źródeł Wiercicy, jednak obu o nazwach Zygmunt i Elżbieta nie odnalazłem. Podobno są niemałe i Wiercica już od początku jest całkiem sporą rzeczką. Do źródeł w ogóle nie miałem szczęścia w trakcie tej wycieczki. Nie odnalazłem też źródełka na skraju Pustyni Siedleckiej a także Źródła Miłości w Mstowie. W każdym razie dotarłem w okolice Bramy Twardowskiego. Na jej łuku odcisnął ponoć pazury sam diabeł ścigający naszego szlachcica. Łuki skalne to rzadkość w naszym kraju, więc warto zobaczyć. Obok Bramy Twardowskiego jest też inna skała mocno podziurawiona i przypominająca przez to gigantyczny kawałek sera edamskiego ciepnięty na ziemię. Szlak biegnie dalej ładnym lasem. Mgły opadają i zaczyna się wypogadzać. Widoki zaczynają się w okolicy tzw. kamieniołomu warszawskiego. To już na szlaku czarnym Gór Gorzkowskich. Stary łom wapienia ławicowego prezentuje się ciekawie o tej porze roku, gdy białe skały kontrastują z zielenią i żółcią drzew. Jest trochę jak na chorwackim Pagu. Dalej Siedlec. Przy szkole podstawowej i schronisku młodzieżowym zaczyna się ścieżka dydaktyczna biegnąca w kierunku promowanej ostatnio pustyni. Sama ścieżka istnieje niestety tylko w teorii. Generalnie trzeba się udać opłotkami na pobliskie zalesione wzgórze zwane dość bezceremonialnie Dupką. Sprośna jest też legenda mówiąca o tutejszej jaskini, którą podobno "wypierdział" mistrz Twardowski kiedy przysiadł tu na moment uciekając przed diabłem. Zejście na galeryjkę w jaskini wyglądało na dość śliskie, zapewne jednak o innej porze roku można by się tam dostać a nawet zejść niżej i zwiedzić grotę. Otwór w Dupce. Teraz improwizując udałem się dalej w kierunku pustyni. Nazwa ta jest dość dumna. To spore pole piasków, ale jednak w dużej mierze zarośnięte młodymi sośninami. W odróżnieniu do Pustyni Błędowskiej rzeźba jest tutaj bardzo urozmaicona i widać, że wykorzystywana przez motocykle albo nawet quady. Pewnie można by też tu pozjeżdżać na sankach, nartach albo "bele czym". Do Zrębic wędruję dalej bez znaków wzdłuż lokalnej asfaltowej szosy. Ten odcinek jest może najmniej emocjonujący, chyba żeby wspomnieć o spotkaniu oko w oko z 20-centymetrowym brytanem broniącym zaciekle jednej z posesji. W Zrębicach jest ładny kościół drewniany z wolno stojącą dzwonnicą. Niestety zamknięte jest nie tylko wnętrze, ale i cały ogródek wokół kościółka. Węzeł szlaków znakowanych. Spotykam z powrotem czerwony Szlak Orlich Gniazd, ale też niebieski szlak Warowni Jurajskich oraz zielony Szlak św Idziego. Ostatecznie wędruję wzdłuż tego ostatniego. Już w Zrębicach przy stawie mijam figurę tego świętego pustelnika. Postanawiam odbić na 2 km od Szlaku Orlich Gniazd, bo trasa zielona wydaje się ciekawsza. Z pól panorama wybitnych wzgórz zwanych Górami Sokolimi. Wystają więcej niż 100 m ponad powierzchnię płaskowyżu. Po drodze mijam ciekawą archaiczną kapliczkę św Idziego oraz źródełko z raczej brudną wodą. Kawałek od szlaku jest też skała z wizerunkiem świętego do której prowadzą drogowskazy. Góry Sokole przechodzę wzdłuż Szlaku Orlich Gniazd. Zdecydowanie ciekawiej wyglądają z daleka. Porośnięte buczyną od czasu do czasu ukazują skałki. <
Trasę ze Złotego Potoku do Olsztyna zaprojektowałem tak, aby wyciągnąć całą "esencję" atrakcji z tego terenu. Wymagało to kilkukrotnej zmiany koloru szlaku, ale generalnie sam etap marszu wydłużyło jedynie nieznacznie. Tym niemniej mam wrażenie, że z pominiętej reszty będzie się dało i tak wyciągnąć w miarę aromatyczną "herbatkę". Ponieważ w dworze Raczyńskich kiedyś tam już byłem pognałem dalej do rezerwatu Parkowe. Zaczęło się całkiem obiecująco od niewielkiej, ale łatwo dostępnej jaskini Niedźwiedziej. Powyżej niej jest także druga, znacznie większa i z piękną szatą naciekową, ale zamknięta z przyczyn ochronnych. Potem doszedłem do stawu o poetyckiej nazwie Sen Nocy Letniej zwanego też prościej Stawem Zielonym. Tym razem było tutaj dość ponuro jak to w listopadzie przy nienajlepszej aurze. Przy stawie stoi drewniany młyn Kołaczew. Sprawia wrażenie opuszczonego i niszczejącego, w każdym razie o tej porze roku nic się tam nie dzieje. Szlak Orlich Gniazd opuszcza dolinę Wiercicy i wspina się na wzgórza otaczające ją od wschodu. Przechodzę kilka garbów z niewielkimi skałkami, ostatnie zejście dość strome. Przecinam drogę główną z Janowa do Żarek i zmieniam szlak na zielony noszący imię 7 Dywizji Piechoty z 1939 roku. Szlak powinien doprowadzić do źródeł Wiercicy, jednak obu o nazwach Zygmunt i Elżbieta nie odnalazłem. Podobno są niemałe i Wiercica już od początku jest całkiem sporą rzeczką. Do źródeł w ogóle nie miałem szczęścia w trakcie tej wycieczki. Nie odnalazłem też źródełka na skraju Pustyni Siedleckiej a także Źródła Miłości w Mstowie. W każdym razie dotarłem w okolice Bramy Twardowskiego. Na jej łuku odcisnął ponoć pazury sam diabeł ścigający naszego szlachcica. Łuki skalne to rzadkość w naszym kraju, więc warto zobaczyć. Obok Bramy Twardowskiego jest też inna skała mocno podziurawiona i przypominająca przez to gigantyczny kawałek sera edamskiego ciepnięty na ziemię. Szlak biegnie dalej ładnym lasem. Mgły opadają i zaczyna się wypogadzać. Widoki zaczynają się w okolicy tzw. kamieniołomu warszawskiego. To już na szlaku czarnym Gór Gorzkowskich. Stary łom wapienia ławicowego prezentuje się ciekawie o tej porze roku, gdy białe skały kontrastują z zielenią i żółcią drzew. Jest trochę jak na chorwackim Pagu. Dalej Siedlec. Przy szkole podstawowej i schronisku młodzieżowym zaczyna się ścieżka dydaktyczna biegnąca w kierunku promowanej ostatnio pustyni. Sama ścieżka istnieje niestety tylko w teorii. Generalnie trzeba się udać opłotkami na pobliskie zalesione wzgórze zwane dość bezceremonialnie Dupką. Sprośna jest też legenda mówiąca o tutejszej jaskini, którą podobno "wypierdział" mistrz Twardowski kiedy przysiadł tu na moment uciekając przed diabłem. Zejście na galeryjkę w jaskini wyglądało na dość śliskie, zapewne jednak o innej porze roku można by się tam dostać a nawet zejść niżej i zwiedzić grotę. Otwór w Dupce. Teraz improwizując udałem się dalej w kierunku pustyni. Nazwa ta jest dość dumna. To spore pole piasków, ale jednak w dużej mierze zarośnięte młodymi sośninami. W odróżnieniu do Pustyni Błędowskiej rzeźba jest tutaj bardzo urozmaicona i widać, że wykorzystywana przez motocykle albo nawet quady. Pewnie można by też tu pozjeżdżać na sankach, nartach albo "bele czym". Do Zrębic wędruję dalej bez znaków wzdłuż lokalnej asfaltowej szosy. Ten odcinek jest może najmniej emocjonujący, chyba żeby wspomnieć o spotkaniu oko w oko z 20-centymetrowym brytanem broniącym zaciekle jednej z posesji. W Zrębicach jest ładny kościół drewniany z wolno stojącą dzwonnicą. Niestety zamknięte jest nie tylko wnętrze, ale i cały ogródek wokół kościółka. Węzeł szlaków znakowanych. Spotykam z powrotem czerwony Szlak Orlich Gniazd, ale też niebieski szlak Warowni Jurajskich oraz zielony Szlak św Idziego. Ostatecznie wędruję wzdłuż tego ostatniego. Już w Zrębicach przy stawie mijam figurę tego świętego pustelnika. Postanawiam odbić na 2 km od Szlaku Orlich Gniazd, bo trasa zielona wydaje się ciekawsza. Z pól panorama wybitnych wzgórz zwanych Górami Sokolimi. Wystają więcej niż 100 m ponad powierzchnię płaskowyżu. Po drodze mijam ciekawą archaiczną kapliczkę św Idziego oraz źródełko z raczej brudną wodą. Kawałek od szlaku jest też skała z wizerunkiem świętego do której prowadzą drogowskazy. Góry Sokole przechodzę wzdłuż Szlaku Orlich Gniazd. Zdecydowanie ciekawiej wyglądają z daleka. Porośnięte buczyną od czasu do czasu ukazują skałki. <