Ruszyła nowa kampania reklamowa.
Polecam nowy portal:
http://www.odkryjgruzje.pl" onclick="window.open(this.href);return false;

Forum "Turystycznie" - najciekawsze forum turystyczne w sieci! Już od ponad 15 lat!
Gruzja
Re: Gruzja
W naszym interesie jest, by Gruzja była zamożna. I sami możemy się do tego przyczynić, jeżdżąc tam na wakacje, a będąc w kraju, kupować wina gruzińskie.
Gruzja wypięła się na Rosję, czym zapłaciła wojną i oderwaniem Abchazji i Osetii Południowej. Rosja czyni starania, by oderwać także Adżarię (Batumi) i podzielić Gruzinów, skłócając ich ze sobą i popierając lokalne separatyzmy, np. Swanów czy Raczyńców.
Jeśli jej się uda i Gruzja wróci do imperium rosyjskiego, następna może być Ukraina, a potem państwa bałtyckie, a w następnej kolejności Polska.
Gruzja już by upadła, gdyby nie niezależna polityka Azerbejdżanu, który też nie zawsze jest prorosyjski i chce swoją ropę i gaz sprzedawać niekoniecznie za pośrednictwem Rosji. Na przykład przez Gruzję. Dzięki temu Gruzja na razie nie boi się zamknięcia kurka.
Ale jej turystyka mocno oberwała. Ponad połowa gruzińskiego wybrzeża z Gagrą, Gudautą, Suchumi, Oczamczirą de facto należy już do Rosji. A właśnie tam się koncentrowała turystyka nadmorska; Abchazkie wybrzeże to był jeden wielki grajdoł. Została Adżaria, ale tam kurortów jest dwa razy mniej niż w Abchazji. A na rdzennym wybrzeżu gruzińskim – w zasadzie tylko Poti, które równoczesnie jest portem i miastem przemysłowym.
Tymczasem to rozleniwiony letnik na plaży jest najlepszym turystą, bo zostawia najwięcej kasy. Włóczący się po górach, jak nasi beskidnicy, groszem raczej nie śmierdzą. A zresztą wysoki Kaukaz leży na granicy z Rosją i nie ma gwarancji, czy wchodząc na szczyt, nie ujrzymy na nim krasnoarmiejca z kałachem.
Ale dobre i to. Im więcej naszych turystów tym lepiej dla Gruzji, a w konsekwencji i dla nas.
O atrakcjach gruzińskich dużo by pisać, ale warto wspomnieć o gruzińskiej sympatii dla nas. Tym większej po wojnie, podczas której nasz prezydent z pewnością uratował Gruzję przed czymś większym; Rosjanie, wiedząc, że Kaczyński jest w Gruzji, niemal na linii frontu, musieli wstrzymać natarcie; byłaby niezła awantura, gdyby tam zginął. Choć może ważniejsze od obecności prezydenta były polskie rakiety Grom, które rosyjskie samoloty i śmigłowce strącały jak kaczki.
Niestety, pokpilismy sprawę. Nie tylko my, cały zachód. Po wojnie powinien wspomóc Gruzję, promować u siebie gruzińskie towary, a nic takiego się nie stało. Także turystyka obudziła się dopiero w tym roku, gdy powinna ruszać dwa lata temu. Ale dobre i to.
Ja się do Gruzji wybiorę. Może za rok. Naszym rodzinnym sposobem, bez biura, we własnym zakresie.
Gruzja wypięła się na Rosję, czym zapłaciła wojną i oderwaniem Abchazji i Osetii Południowej. Rosja czyni starania, by oderwać także Adżarię (Batumi) i podzielić Gruzinów, skłócając ich ze sobą i popierając lokalne separatyzmy, np. Swanów czy Raczyńców.
Jeśli jej się uda i Gruzja wróci do imperium rosyjskiego, następna może być Ukraina, a potem państwa bałtyckie, a w następnej kolejności Polska.
Gruzja już by upadła, gdyby nie niezależna polityka Azerbejdżanu, który też nie zawsze jest prorosyjski i chce swoją ropę i gaz sprzedawać niekoniecznie za pośrednictwem Rosji. Na przykład przez Gruzję. Dzięki temu Gruzja na razie nie boi się zamknięcia kurka.
Ale jej turystyka mocno oberwała. Ponad połowa gruzińskiego wybrzeża z Gagrą, Gudautą, Suchumi, Oczamczirą de facto należy już do Rosji. A właśnie tam się koncentrowała turystyka nadmorska; Abchazkie wybrzeże to był jeden wielki grajdoł. Została Adżaria, ale tam kurortów jest dwa razy mniej niż w Abchazji. A na rdzennym wybrzeżu gruzińskim – w zasadzie tylko Poti, które równoczesnie jest portem i miastem przemysłowym.
Tymczasem to rozleniwiony letnik na plaży jest najlepszym turystą, bo zostawia najwięcej kasy. Włóczący się po górach, jak nasi beskidnicy, groszem raczej nie śmierdzą. A zresztą wysoki Kaukaz leży na granicy z Rosją i nie ma gwarancji, czy wchodząc na szczyt, nie ujrzymy na nim krasnoarmiejca z kałachem.
Ale dobre i to. Im więcej naszych turystów tym lepiej dla Gruzji, a w konsekwencji i dla nas.
O atrakcjach gruzińskich dużo by pisać, ale warto wspomnieć o gruzińskiej sympatii dla nas. Tym większej po wojnie, podczas której nasz prezydent z pewnością uratował Gruzję przed czymś większym; Rosjanie, wiedząc, że Kaczyński jest w Gruzji, niemal na linii frontu, musieli wstrzymać natarcie; byłaby niezła awantura, gdyby tam zginął. Choć może ważniejsze od obecności prezydenta były polskie rakiety Grom, które rosyjskie samoloty i śmigłowce strącały jak kaczki.
Niestety, pokpilismy sprawę. Nie tylko my, cały zachód. Po wojnie powinien wspomóc Gruzję, promować u siebie gruzińskie towary, a nic takiego się nie stało. Także turystyka obudziła się dopiero w tym roku, gdy powinna ruszać dwa lata temu. Ale dobre i to.
Ja się do Gruzji wybiorę. Może za rok. Naszym rodzinnym sposobem, bez biura, we własnym zakresie.
Re: Gruzja
Na rozleniwionych letników Gruzja, póki co, chyba nie może liczyć. Za daleko i za mało komfortowo, za niska jakość usług turystycznych na miejscu. Pomimo medialnej kampanii reklamowej. Ja wybrałbym się do Gruzji raczej w celach krajoznawczych, do miast i zabytków - na kąpiele w morzu wolałbym jednak wybrać któryś z krajów śródziemnomorskich. Pytanie jak wygląda tam komunikacja na miejscu, bo zakładam, że wynajęcie auta to jest jednak zbyt droga impreza.
Nie byłem wszędzie, ale mam to na uwadze
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
A może coś o Szwecji? http://swevirtual.blogspot.com/
Re: Gruzja
Chyba nie jest źle; znalazłem rozkład busów do Kachetii (wschodnia prowincja Gruzji) i z powrotem
tu: http://www.kakheti.travel/?m=7&double=25" onclick="window.open(this.href);return false;
i jest tego całkiem sporo jak na kraj uważany za nie do końca cywilizowany
tu: http://www.kakheti.travel/?m=7&double=25" onclick="window.open(this.href);return false;
i jest tego całkiem sporo jak na kraj uważany za nie do końca cywilizowany
Re: Gruzja
Może to nie Polak-Węgier dwa bratanki, ale Gruzini to z pewnością drugi po Węgrach naród traktowany z atencją przez nas i z wzajemnością. Jeśli nie liczyć legend (Sarmaci to nie tylko przodkowie panów ślachty, ale i kaukaski naród, a Słowianie pierwotnie mieszkali na Kaukazie) i postaci fikcyjnych (jak legendarny czołgista Grigorij Saakaszwili), to zaczęło się podczas zaborów. Wtedy to wielu Polaków, reprezentujących imperium rosyjskie, zdobywało i zagospodarowywało świeżo podbijany Kaukaz. W podbijaniu m. in. Gruzji przez Rosję uczestniczyli po rosyjskiej stronie także nasi bohaterowie narodowi, m. in. Jarosław Dąbrowski, Józef